reCykl - felieton
Komputerowe inspiracje wzornictwa
Atari, Amiga, Commodore, ZX Spectrum… Żywcem przeniesione z uwielbianych przeze mnie Gwiezdnych Wojen, czy Tronu, wymarzone, nieosiągalne rekwizyty, o których czytałem w Bajtku, którego pierwszy numer kupiłem, gdy miałem trzynaście lat.
Komputery domowe - rewolucja! Kolega z klasy, który miał bardzo zamożnych rodziców, na gwiazdkę 1984 roku dostał ZX Spectrum. Podłączony do czarno-białego telewizora, wyposażony w trzy gry, które ładowało się do pamięci z kaset magnetofonowych, stał się obiektem zazdrości całej naszej podstawówki na Przyczółku Grochowskim. Krzysiek mieszkał tuż obok mnie, przyjaźniliśmy się, więc do tego wrzasku techniki i cudu cywilizacyjnego miałem niejaki dostęp, który wykorzystywałem w 300%, przesiadując u kolegi najczęściej i najdłużej, jak było to możliwe.
A potem stał się cud - rok później dostałem na urodziny Commodore C16. Cały komputer mieścił się w grubej, grafitowej klawiaturze z jasnoszarymi klawiszami, do której podłączony był niewielki, opływowy magnetofonik, no i, oczywiście, joystick. Wzruszenie odjęło mi mowę. Pamiętam, że wpatrywałem się w urządzenie godzinami z nabożną czcią i wygospodarowałem nawet na swojej meblościance specjalną półkę, tworząc coś w rodzaju ołtarza, na którym komputer ustawiłem.
Oto otworzył się przede mną świat kilkupikselowego Packmana, wyścigów samochodowych i labiryntów, w dodatku w pełnej gamie siedmiu barw, bo mieliśmy kolorowego Rubina. Commodore służył mi potem latami, co więcej mam go do tej pory, choć ostatni raz podłączony został do telewizora jakieś dwadzieścia lat temu.
Potem nastał w moim życiu czas PC IBM-a, później Maca. Ile tych komputerów miałem? Nie sposób już się doliczyć. Co się z nimi stało? Co dzieje się z tymi setkami tysięcy niepotrzebnych, przestarzałych klawiatur, monitorów, stacji i twardych dysków? Zalegają na wysypiskach śmieci, tworząc stale powiększające się hałdy. Co z nimi robić? Nie nadają się do przetworzenia, nie rozkładają, nie da się ich wykorzystać do niczego… Chociaż, czy aby na pewno?
Postanowiłem zrewidować to ostatnie przypuszczenie, zajrzałem do świata recyklingowych designerów i okazało się, że byłem w błędzie! Artyści w służbie ochrony środowiska znaleźli sposób na to, jak cyberśmieci przetworzyć w użyteczne sprzęty, a nawet dzieła sztuki.
Pierwsze miejsce w tej dziedzinie należy się bez wątpienia Benjaminowi Rollins Caldwellowi, który z komputerowych wnętrzności tworzy… meble! Jego ławy, fotele i krzesła, co prawda grożą zagładą damskim pończochom, ale gdy pomyślimy o tym, jakie informacje mogą w sobie kryć… Być może siadając na nich, siadamy na tajnych danych CIA, FBI, lub KGB. To dopiero meble z treścią!
Gabriel Dishaw, ewidentnie zarówno artysta, jak fetyszysta, przerabia komputerowe wnętrzności na buty. Każda para wykonana jest z niebywałą starannością, każda jest też zabawnie przetworzonym wzorem obuwia znanych marek. Oczywiście te buty nie są do noszenia, a do ustawiania na półkach.
Ale i recyklingowi twórcy użytkowej mody nie pozostają w tyle. Młody portugalski projektant Joao Sabino z odzyskanych klawiszy komputerowych zaprojektował serię nie tylko ładnych, ale i praktycznych damskich torebek, które od kilku miesięcy z powodzeniem podbijają modowe rynki na całym świecie.
Kolejnym designerem, zafascynowanym przerabianiem starych klawiatur komputerowych, jest Nolan Herbut. W swoich projektach, takich choćby jak biała walcowata lampa sufitowa, posuwa się jednak dalej, wykorzystując drobne elementy urządzeń w taki sposób, że ich pierwotne przeznaczenie staje się niedostrzegalne.
Cyberrzeźbiarka Ann P. Smith wykorzystuje natomiast części komputerów do budowy zwierzęcych robotów, które nie tylko są piękne, ale także w pełni funkcjonalne, bo ich cyberciała mogą poruszać się zgodnie z anatomicznymi możliwościami żywych pierwowzorów. Ann zresztą w swojej twórczości zafascynowana jest komputerowym światem - jej rzeźba lis, wykonana z setek filcowych kostek, to spikselowany, trójwymiarowy wizerunek zwierzęcia.
I wreszcie pomysł zarazem żartobliwy, jak i urzekający. Wynalazcy z www.usb_typewriter opracowali - jak twierdzą - specjalną cyberprzystawkę, umożliwiającą zamianę mechanicznej maszyny do pisania w komputerową klawiaturę, którą możemy podłączyć do iPada. Recykling i nostalgia w jednym, a przy okazji coś dla konserwatywnych pisarzy.
Pozostałe felietony
Design - Czas na Wnętrze:
Newsletter
3 numery gratis!
Subskrybuj nasz newsletter. Otrzymasz 3-miesięczną prenumeratę miesięcznika Czas na Wnętrze gratis!
Mistrzowie designu
Ze świata designu
Topowe aranżacje
Odkurzacz Samsung Rambo SC8850 - opinia użytkownika
Czy odkurzacz może nas jeszcze czymś zaskoczyć? Przeczytaj, jak Samsung Rambo SC8850 radził sobie podczas testu i co myśli o nim pani domu. czytaj dalej
Inspirujące wnętrza
Nowe życie starego ceglanego domu
Tekst: Urszula Deda-Bieroń;Zdjęcia: Konrad Jęcek;Stylizacja: Konrad Grodziński;










































