Ulubiony kiosk PRZEJRZYJ ONLINE MAJOWY NUMER Budujemy Dom Zamów z przesyłką GRATIS

Kolekcjonerzy

Nowoczesne malarstwo w klasycznej willi.
Nowoczesne malarstwo w klasycznej willi.

Nowoczesne malarstwo w klasycznej willi

Tekst: Andrzej MatyniaZdjęcia: Artur Winiarski

Villa La Fleur w Konstancinie jest spełnieniem marzeń Marka Roeflera, który chciał, aby jego kolekcja była prezentowana w naturalnych, stylowych wnętrzach, w niczym nie przypominających sterylnych sal muzealnych. Biznesman, główny udziałowiec firmy deweloperskiej Dantex, prezes zarządu tejże firmy.

Fizyka jądrowa ukończona na Uniwersytecie Warszawskim, świetnie prosperująca firma, wreszcie kolekcjonerstwo obrazów, które stało się Pana pasją...

Zbieranie obrazów zaczęło się od kolejnych moich mieszkań. Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych zbudowałem dom w Aninie. Wtedy kupowałem pierwsze obrazy na aukcjach. Zacząłem się wówczas interesować rynkiem sztuki. Pierwsze obrazy to Zygmuntowicz i Kossak, sceny myśliwskie związane z moją młodością i myśliwską pasją mojego ojca. Dwanaście lat temu, gdy przeniosłem się do Konstancina, zacząłem zbierać Szkołę Paryską.

Wcześniejsze obrazy, które traktowałem jako dekorację domu, a nie kolekcjonerstwo, sprzedałem. Zainteresowałem się Szkołą Paryską pod wpływem oglądanych wystaw, a także dzięki kolekcji Wojtka Fibaka i aukcjom w Rempeksie, u Iwony Büchner i w Desie Unicum. Moim mentorem był także Marek Mielniczuk. Korzystałem też z pomocy ekspertów École de Paris. Z czasem zacząłem się interesować aukcjami poza Polską, głównie we Francji, Izraelu, w Stanach, tam, gdzie te obrazy leżały gdzieś na strychach. Brałem udział w najróżniejszych aukcjach. Nawet tych najmniejszych. Szczególnie we Francji, gdzie małe aukcje rozsiane są po całym kraju. Bywało tak, że ktoś zmieniał wnętrze, często po śmierci poprzedniego właściciela i wstawiał do domu aukcyjnego całe wyposażenie: meble, obrazy, rzemiosło…

Dzisiaj rynek sztuki bardzo się zmienił. Wszystkie kraje, które objęła demokracja, zaczęły sprowadzać sztukę, którą kiedyś stamtąd wywożono. Rosjanie spowodowali, że ceny sztuki rosyjskiej wzrosły dziesięciokrotnie. Wszystkie najpoważniejsze domy aukcyjne organizują specjalne aukcje dla Rosjan. Obrazy, które wywieziono przed dojściem Lenina do władzy, zbiory arystokracji rosyjskiej z początku zeszłego wieku, które przeważnie trafiały do Francji i dalej, dzisiaj wracają do Rosji. Również Chińczycy bardzo uaktywnili rynek sztuki.

22 września zaprezentował Pan w Konstancinie malarstwo Alicji Halickiej, zorganizował międzynarodową sesję naukową i wydał jej monografię, jako pierwszą z planowanego cyklu "Mistrzowie École de Paris".

W malarstwie Szkoły Paryskiej interesują mnie artyści mniej odkryci. W Polsce ugruntowaną pozycję ma Zygmunt Menkes, Mela Muter, Eugeniusz Zak. Początkowo zainteresowałem się około sześćdziesięcioma artystami, dziś tą plejadę zawężam. Tak pojawiła się Halicka i jej kubistyczne obrazy. Jej mężem był jeden z najwybitniejszych kubistów Ludwik Marcoussis, artysta pochodzący z Polski, bardzo dobrze znany i ceniony na światowych rynkach sztuki. Nie bardzo mnie było stać na kupowanie obrazów Marcoussisa, stąd również zainteresowanie twórczością jego żony Alicji Halickiej.

Kolekcjoner Marek Roefler - w tle fragment wystawy Alicji Halickiej w Villa La Fleur.

Z monografii, którą Pan wydał, dowiadujemy się, że Marcoussis nie był zadowolony, że żona zainteresowała się kubizmem. Uważał, że jeden kubista w rodzinie wystarczy. Najlepsze obrazy kubistyczne Halickiej powstały, gdy mąż był na wojnie, w latach 1914–1919. Lista artystów, których obrazy Pan kolekcjonuje, jest - mimo ograniczeń, o których Pan mówił - dość obszerna, że wymienię tylko Henryka Haydena, Mojżesza Kislinga, Melę Muter, Eugeniusza Zaka, Szymona Mondzaina, Zygmunta Menkesa, Rajmunda Kanelbę...

Dlatego półtora roku temu stworzyłem moje małe muzeum, które prowadzi dla mnie pan Artur Winiarski, historyk sztuki. On spowodował przeorganizowanie zbiorów, skatalogowanie, opisy. Sam nie dałbym rady. Pochłania mnie praca, a nocami przeszukuję Internet, oglądam tysiące katalogów, które do mnie spływają z całego świata, co tworzyło chaos, którego nie byłem w stanie opanować. Wspólnie się zastanawialiśmy, jaką wystawą wystartujemy, i zdecydowaliśmy się na Halicką. Do tej pory nie była opisana, dlatego wydaliśmy o niej książkę. To są pierwsze kroki…

Czy obrazy wypchnęły Pana z domu i dlatego powstała Villa La Fleur?

Ta willa była kupiona i wyremontowana od razu z przeznaczeniem na muzeum. Inspiracją dla mnie był Petit Palais w Genewie, który kiedyś kupił Oscar Ghez i przeznaczył na ekspozycję swojej kolekcji. To jeden z najwybitniejszych kolekcjonerów Szkoły Paryskiej, wielki kolekcjoner Kislinga czy Modiglianiego, przemysłowiec, który pieniądze zarobił na kauczuku. Petit Palais stoi w samym sercu Genewy i służy jedynie do eksponowania kolekcji. Tego mu pozazdrościłem i na swoje możliwości wprowadziłem ten model w Villa La Fleur.

Wyremontowałem budynek z 1906 roku, z tym, że Petit Palais jest ewidentnie muzeum, natomiast ja chciałem, żeby wnętrza miały charakter domu mieszkalnego z meblami z epoki (art déco). Na górze zrobiłem dla siebie biuro, z którego na razie nie korzystam, ale mam nadzieję, że kiedyś będę korzystał i nie będę musiał tak często dojeżdżać do Warszawy. Będzie to takie miejsce, gdzie ja i moja żona będziemy zapraszać przyjaciół, spotykać się z rodziną, urządzać Wigilię, ale także imprezy firmowe. Tutaj będę się mógł spotykać z kolekcjonerami. Otwarte drzwi będą odbywać się rzadko. Na specjalne okazje, jak Dni Konstancina. Teraz osoby, które chcą zobaczyć wystawę, umawiają się ze mną, lub z Arturem Winiarskim.

Pana nie interesuje współczesne malarstwo?

Tak głęboko wszedłem w Szkołę Paryską, w sztukę tamtego czasu, że nie jestem w stanie skupić się na czymś innym. Zainteresowanie prawie siedemdziesięcioma artystami z tej Szkoły wystarczająco mnie absorbuje. Kilku artystów będę chciał pokazać, profesjonalnie przygotować ekspozycję i kolejne wydawnictwa. Na nich chcę się skupić. Im kolekcjoner staje się bardziej doświadczony, tym bardziej ogranicza się do pewnych rzeczy, z którymi czuje się dobrze, które może zaprezentować.

A jakie obrazy ma Pan w domu, w którym Pan mieszka?

Te same obrazy. Co jakiś czas przewieszam je między biurem, domem i Villą La Fleur. W domu mam tyle obrazów, co w willi. Staram się z tymi wszystkimi obrazami żyć i staram się, żeby wisiały, nie leżały zamknięte, żeby można było z nimi obcować.

Pozostałe kolekcje
Żelazka mają swój seksapil. Kolekcja żelazek Mirosława Jędrasa
Żelazka mają swój seksapil. Kolekcja żelazek Mirosława Jędrasa
Mirosław Jędras to lider ekscentrycznej grupy Zacier, charakteryzowanej jako "twór muzyczno-prowokacyjno-pijacki o rodowodzie electronic-folk-punk-rockowym". Poza sceną jest doktorem nauk medycznych i nauczycielem akademickim. A żeby tego jeszcze było mało, kolekcjonuje żelazka i zna się na nich jak mało kto w Polsce.
Żelazka z mej kolekcji są ozdobą, więc spełniają jedną ze swych pierwotnych funkcji, bowiem dawniej często były estetycznie wykonywane i w czasie wolnym od prasowania zdobiły szafę w kuchni lub kominek. Bywają wykorzystywane jako przycisk do papieru, blokada drzwi, podpórka książek, niektórzy przybijali nimi gwoździe, używali do gorącego masażu, odkażania ubrań lub pościeli.
Czytaj dalej
Pocztówka z Warszawy. Ulica Marszałkowska.
Pocztówki z dawnej Warszawy
- Chętnie przeszedłbym się przedwojenną Marszałkowską - zwierza się Rafał Bielski właściciel kolekcji pocztówek, fotografii i map z dawną Warszawą. - To była piękna ulica, gdzie stały domy najbogatszych kupców, ekskluzywne sklepy, pałace...
Nie urodził się w Warszawie, ale już w pierwszej klasie liceum zafascynowała go historia tego miasta. Chodził do szkoły tuż przy placu Trzech Krzyży i nieraz zastanawiał się, jak to miejsce mogło wyglądać przed wojną. Zaczął szukać starych zdjęć - trafił na pocztówki. Pierwszą kupił na raczkującym wtedy serwisie allegro.pl, oczywiście z Placem. Dziś kolekcja Rafała Bielskiego to ponad 3000 pocztówek, około 50 zdjęć z 2 połowy XIX-wieku i 40 map Warszawy, w tym jedna siedemnastowieczna.
Czytaj dalej
Kolekcja czarek otrzymanych od dziadka Tsuyoshiego.
Japońska ceramika i laka
Z czym kojarzy nam się Japonia? Gejsze, samurajowie i oczywiście ceremonia picia herbaty. Rozwinęła się ona w Kraju Kwitnącej Wiśni w XVI w. pod wpływem buddyzmu zen, kształtując jednocześnie swoistą estetykę oddziałującą silnie na inne dziedziny sztuki.
Ceremonia herbaciana to nie tylko rytuał, ale przede wszystkim spotkanie z uczestnikami, a także z pięknymi przedmiotami - utensyliami specjalnie dobranymi ze względu na porę roku, jak i nastrój gospodarza. Ceramiczne czarki, bambusowe pędzle, lakowane pojemniki na proszek herbaciany, drewniane puzderka na kadzidełka, jedwabne serwetki, budujące klimat ceremonii, stały się zalążkiem obecnej kolekcji Joanny Koryciarz-Kitamikado.
Czytaj dalej

3 numery gratis!

Subskrybuj nasz newsletter. Otrzymasz 3-miesięczną prenumeratę miesięcznika Czas na Wnętrze gratis!

newsletter
Grzejniki kanałowe Verano - zdrowe i oszczędne ciepło

Wybierając system grzewczy, postaw na innowacyjne rozwiązania, a przez lata będziesz się cieszył zdrowym powietrzem w swoim domu ... czytaj dalej

Obraz we wnętrzu - jak dobrać?
Kilka refleksji artysty, projektanta wnętrz oraz historyka sztuki o dobieraniu sztuki do wnętrza. Czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Jerzy Bereś, Jerzy Bereś (1930-2012). Ja proponuję osąd, osąd tego, co Państwo w tej chwili widzą od 05.03.2015 do 26.04.2015 Galeria Sztuki Współczesnej w Opolu  /  Opole
Twórczość Jerzego Beresia, jednego z najciekawszych polskich rzeźbiarzy i akcjonerów, zmarłego w 2012 roku, prezentuje właśnie opolska Galeria Sztuki Współczesnej. Czytaj dalej.
Od Thoneta do Rygalika od 11.02.2015 do 13.09.2015 Agata Meble  /  Salony w 15 miastach
Zobacz wszystkie
Design, obrazy i kolor w mieszkaniu architekta i malarki Design, obrazy i kolor w mieszkaniu architekta i malarki Tekst: Urszula Deda-Bieroń;Zdjęcia: Yassen Hristov;Stylizacja: Joanna Leśniewska-Wyrzykowska;
» Zobacz więcej
 
Newsletter CzasnaWnetrze.pl
Zapisz się do naszego bezpłatnego newslettera i otrzymuj najświeższe informacje prosto na Twoją skrzynkę e-mailową.
3-miesięczna e-prenumerata GRATIS!
Zapisz się na bezpłatny newsletter CzasnaWnetrze.pl,
a dostaniesz prezent!
3 numery
"Czasu na Wnętrze" w wersji elektronicznej otrzymasz całkowicie za darmo.
Dlaczego warto się zapisać?
Najświeższe trendy w aranżacji wnętrz, nowości ze świata designu i rynku, praktyczne porady, jak mieszkać piękniej
i wygodniej, najciekawsze tematy z "Czasu na Wnętrze" oraz informacje o rabatach, promocjach i konkursach.
x
Zamknij okno
Newsletter
Zapisz się do naszego bezpłatnego newslettera i otrzymuj najświeższe
informacje prosto na Twoją skrzynkę e-mailową.
3-miesięczna e-prenumerata GRATIS!
Zapisz się na bezpłatny newsletter CzasnaWnetrze.pl, a dostaniesz prezent! 3 numery "Czasu na Wnętrze" w wersji elektronicznej otrzymasz całkowicie za darmo.
Dlaczego warto się zapisać?
- najświeższe trendy w aranżacji wnętrz;
- nowości ze świata designu i rynku;
- praktyczne porady, jak mieszkać piękniej
i wgodniej;
- najciekawsze tematy z "Czasu na Wnętrze" ;
- informacje o rabatach, promocjach
i konkursach.
Zapisz się do newslettera
Salon Czas na Wnętrze

Najaktywniejsi współkreatorzy
naszego magazynu i portalu - creme
de la creme miłośników stylowych
wnętrz - tworzą elitarny Salon CnW.



Wydanie tabletowe