Ulubiony kiosk PRZEJRZYJ WAKACYJNE WYDANIE Budujemy Dom ZAMÓW Z PRZESYŁKĄ GRATIS >>

Kolekcjonerzy

Paweł Wasylkowski zdobył reprezentatywne grafiki 85 artystów z dwudziestolecia międzywojennego.
Paweł Wasylkowski zdobył reprezentatywne grafiki 85 artystów z dwudziestolecia międzywojennego.

Kolekcjonerstwo - dzieła sztuki w dekoracji wnętrz

2012-10-09
Tekst: Janusz MiliszkiewiczZdjęcia: Janusz Miliszkiewicz

Kolekcja może mieć wielką wartość dekoracyjną, nadaje wnętrzu klimat - mówi warszawski adwokat Paweł Wasylkowski. Stworzył muzealny zbiór międzywojennej grafiki artystycznej, lwowskich pamiątek oraz dzieł sztuki i rzemiosła artystycznego z Pokucia.

- Przez lata poszukiwał Pan kresowych pamiątek. W ostatnich latach zbiera Pan przede wszystkim grafikę artystyczną...

Najciekawsze polskie grafiki powstały w latach 1918-1939. Mniej więcej dziesięć lat temu intensywniej zacząłem zbierać okazy tego rodzaju. Chciałem posiadać ważne dzieła najlepszych artystów tamtego okresu. Zgromadziłem prace 87 autorów. Najliczniej reprezentowani są Leon Wyczółkowski, Józef Pankiewicz, Wacław Wąsowicz, Jan Rubczak i Władysław Skoczylas. Arcydzieła malarstwa są w muzeach. Wolę mieć dobrą grafikę niż średni obraz!

Osobny rozdział to genialny dorobek ekspresjonistów polskich. Udało mi się zdobyć grafiki m.in. Jerzego Hulewicza, Jana Panieńskiego, Stefana Szmaja, Stanisława Kubickiego.

Misa pokucka (huculska) z XIX wieku, średnica 48 cm.

Grafika artystyczna idealnie nadaje się do dekoracji mieszkania lub biura. Warto pamiętać, że nie powinna być eksponowana w świetle słonecznym, ponieważ z czasem blaknie. Nadal tanio kupić można np. muzealnej wartości efektowne drzeworyty Władysława Lama (ceny ok. 600 zł), ilustrujące "Przygody don Kichota" - nie tylko do zbiorów - moim zdaniem nadają się również na eleganckie prezenty. Niektóre wielkie kolekcje zaczęły się właśnie od prezentów. Obdarowany dostał z jakiejś okazji grafikę lub mapę i o obudziło w nim pasję zbierania. Ostatnio za 840 zł zdobyłem wyjątkowo rzadki linoryt Wincenta Braunera z Grupy "Jung Idysz".

- Co Pan czuje, kiedy po raz milionowy wchodzi do swojego gabinetu i widzi te same grafiki?

Zawsze widzę co innego. Spontanicznie, irracjonalnie zatrzymuję się przed różnymi pozycjami. Dzięki nim żyję w innym klimacie. Klimat wnętrza to wartość dodana kolekcjonerstwa. Kiedy patrzę na ekspresjonistyczne grafiki, to tam nic nie jest powiedziane wprost. One natychmiast otwierają moją wyobraźnię.

- Dlaczego zbiera Pan kresowe pamiątki?

Moja rodzina pochodzi z Kresów. Beskid Huculski i Karpaty Wschodnie były dla Lwowa tym, czym Zakopane dla Krakowa i Małopolski. Postanowiłem ocalić te wciąż niedoceniane pamiątki. Sztukę Pokucia, potocznie nazywaną huculską, dowartościowała wystawa monograficzna, jaka odbyła się w 2010 roku w Muzeum Narodowym w Krakowie.

Udało mi się zdobyć rzadkie lwowskie plakaty, np. z mistrzostw świata w łucznictwie, jakie odbyły się w tym mieście, o czym mało kto wie. Drugi dotyczy wystawy sztuki, zaprojektowany został przez Józefa Mehoffera. Mam serwetki z lwowskich cukierni, z browaru lwowskiego. Mam filiżanki i mleczniki z Hotelu "George". Zebrałem ponad 60 różnych butelek po alkoholach z wytwórni Baczewskiego. Ostatnio za 250 zł nabyłem platerowane naczynie z wytwórni Frageta ze znakami przedwojennego hotelu "George". Po wojnie wyryto obok nazwę radzieckiej firmy "Inturist". I tak widać historię miasta na jednej filiżance.

Pokucka majolika ludowa.

- Ozdobą pańskiej kolekcji jest piec huculski z 1859 roku Aleksandra Bachmińskiego. Jego piece znajdują się tylko na Wawelu, w Muzeum w Sanoku i w Muzeum Kuncewiczów w Kazimierzu Dolnym. Jak Pan wyszukał ten unikatowy zabytek?

Muzealnej wartości piec Aleksandra Bachmińskiego (1820-1882), okazyjnie kupiony w Desie.

Aleksander Bachmiński (1820-1882) uznawany jest przez historyków sztuki za najważniejszego twórcę majoliki pokuckiej. Sławę zdobył w 1880 roku, kiedy to na wystawie w Kołomyi jego piec kupił cesarz Franciszek Józef. Artysta ten stworzył ok. 100 pieców. W Polsce może są jakieś w prywatnych zbiorach? Mój kupiłem w 1999 roku w Desie na pl. Konstytucji w Warszawie. Stał tam zadziwiająco długo, nie budził zainteresowania, dlatego sporo utargowałem. W Toruniu znalazłem konserwatorów, którzy dorobili kilka brakujących kafli. Trudno poznać, które są nowe.

Na jarmarku staroci na Kole, który odwiedzam od zawsze, udało mi się zdobyć kilkanaście wyrobów Bachmińskiego i Broszkiewicza o wzorach nigdzie nie spotykanych, nawet w muzeum w Kołomyi.

- Gdyby dziś miał Pan milion dolarów do wydania, co by Pan kupił?

Z pewnością obrazy Stanisława Wyspiańskiego oraz dzieła grupy "Rytm". Oferowałbym dobre ceny, wtedy być może najlepsze rzeczy wypłynęłyby na rynek. Dałbym płatne ogłoszenie, że nabędę rzeźby Henryka Kuny, Stanisława Rzeckiego, Jana Szczepkowskiego oraz obrazy Felicjana Kowarskiego, Zofii Stryjeńskiej, Tadeusza Pruszkowskiego i Bolesława Cybisa. Nie widzę tam epigonów! Kiedy patrzę na Pankiewicza lub Haydena, nawet Wojciecha Weissa, to widzę Francuzów.

Rzeźby artystów ze Szkoły Zakopiańskiej, okres międzywojenny.

Kiedy patrzę na Stryjeńską, to nigdy nie pomylę jej obrazu z żadnym innym artystą. Zachęcam do lektury dwóch katalogów: "Wyprawa w dwudziestolecie" oraz "Rytm", obydwie wystawy zorganizowało Muzeum Narodowe w Warszawie. Polskim fenomenem była tzw. szkoła zakopiańska w rzeźbie. Reprezentująca ją figura będzie znakomitym kontrapunktem bez względu na to, w jakim stylu jest umeblowane mieszkanie, zawsze dobrze się komponuje, przyciągając wzrok.

- Ma Pan gigantyczny księgozbiór podręczny kolekcjonera, w tym komplet katalogów aukcyjnych wydanych po 1989 roku, co jest absolutną rzadkością.

Mam ok. tysiąc katalogów i ok. 1,5 tys. książek o sztuce. Każda złotówka włożona w literaturę tematu wraca, nierzadko pomnożona przez 100. Dzięki możliwości natychmiastowej weryfikacji informacji, mogę podjąć szybką decyzję. Uniknąłem wielu wpadek, zaoszczędziłem sporo pieniędzy i trochę zyskałem. Z systematycznej lektury katalogów wiem, jak mało było w handlu dzieł np. formistów czy z kręgu poznańskiej grupy "Bunt". Rzadkość wpływa na cenę.

- Czym jest kolekcjonerstwo?

Naczynia pokuckie (huculskie) na wódkę, tzw. kołacze.

Mieszkanie zbieracza jest zawsze ciekawsze od typowego lokum. Na przykład zabytkowy księgozbiór dodatkowo ma wielką wartość dekoracyjną.

Ale odpowiadając na pytanie, to może być skuteczny wentyl bezpieczeństwa dla ludzi, którzy mają dużo stresu zawodowego, odciąga uwagę od bieżących problemów.

Kolekcjonerstwo to nałóg, forma uzależnienia. Myśliwy tropi, kolekcjoner szuka. Ja codziennie siedzę w Internecie i wyszukuję!

Jest to wreszcie nieustające cierpienie, że czegoś się nie zrobiło w porę. Mogłem nabyć "Olszynkę Grochowską" Wojciecha Kossaka. Wiedziałem, że namalował kilka replik "Olszynki". Prezentowany obraz wydał mi się niepewny. Po jakimś czasie ten sam obraz drogo sprzedano w wielkim domu aukcyjnym. Nie miałem już wątpliwości, że to autentyk.

Trzydzieści lat temu nie kupiłem plakiety z herbem Lwowa, bo cena wydawała mi się astronomiczna. Dziś widzę, że była śmiesznie niska, bo takiego przedmiotu nigdy już nie spotkałem. Stawki za część dzieł sztuki lub antyków można zobiektywizować, ale na unikaty nakładana jest tzw. cena amatorska.

Data publikacji: 2012-10-09
Pozostałe kolekcje
Sztuka kupowania sztuki. Domy aukcyjne
Sztuka uchodzi bowiem za towar szczególny, ekskluzywny, trudny do oceny i wyceny. Progi domów aukcyjnych czy galerii nierzadko wydają się bramą do tajemnego świata, której nie da się sforsować bez grubego portfela i przeczytanych setek pozycji z zakresu historii sztuki albo przynajmniej bez pomocy doradcy. Kupowanie sztuki w gruncie rzeczy nie jest takie trudne. Podpowiadamy, gdzie, jak, co i za ile kupować. Wędrówkę po rynku sztuki zaczynamy od domów aukcyjnych.
Na pytanie, dlaczego kupować sztukę w domach aukcyjnych, odpowiedź jest prosta. Gwarantują one najbardziej zróżnicowaną i najstaranniej dobraną ofertę oraz największe bezpieczeństwo transakcji.
Czytaj dalej
Żelazka mają swój seksapil. Kolekcja żelazek Mirosława Jędrasa
Żelazka mają swój seksapil. Kolekcja żelazek Mirosława Jędrasa
Mirosław Jędras to lider ekscentrycznej grupy Zacier, charakteryzowanej jako "twór muzyczno-prowokacyjno-pijacki o rodowodzie electronic-folk-punk-rockowym". Poza sceną jest doktorem nauk medycznych i nauczycielem akademickim. A żeby tego jeszcze było mało, kolekcjonuje żelazka i zna się na nich jak mało kto w Polsce.
Żelazka z mej kolekcji są ozdobą, więc spełniają jedną ze swych pierwotnych funkcji, bowiem dawniej często były estetycznie wykonywane i w czasie wolnym od prasowania zdobiły szafę w kuchni lub kominek. Bywają wykorzystywane jako przycisk do papieru, blokada drzwi, podpórka książek, niektórzy przybijali nimi gwoździe, używali do gorącego masażu, odkażania ubrań lub pościeli.
Czytaj dalej

3 numery gratis!

Subskrybuj nasz newsletter. Otrzymasz 3-miesięczną prenumeratę miesięcznika Czas na Wnętrze gratis!

newsletter
3 pomysły na tropikalny wystrój wnętrz

Na punkcie tropików oszalał cały świat! Zapoczątkowany w Ameryce w połowie XX wieku trend szybko trafił do popkultury, a obecnie ... czytaj dalej

Obraz we wnętrzu - jak dobrać?
Kilka refleksji artysty, projektanta wnętrz oraz historyka sztuki o dobieraniu sztuki do wnętrza. Czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Widok ekspozycji „Rzeczy warszawskie” Skarby stolicy od 26.05.2017 do 31.12.2017 Muzeum Warszawy  /  Warszawa
Miłośnicy stolicy i świetnego rzemiosła czekali trzy lata na otwarcie tego muzeum. Teraz, po remoncie i gruntownej modernizacji, wreszcie jest! Czytaj dalej.
Zobacz wszystkie
Kolorowe akcenty w męskim mieszkaniu Tekst: Aneta Olkowska;Zdjęcia: Marta Behling/Pion Poziom;;
» Zobacz więcej
 
Czas na wnętrze
Mamy dla Ciebie prezent!
Zapisz się do bezpłatnego newslettera CzasnaWnetrze.pl i pobierz GRATIS 3 numery "Czasu na Wnętrze" w wersji elektronicznej.
W naszym newsletterze znajdziesz:
  • najświeższe trendy w aranżacji wnętrz,
  • nowości ze świata designu i rynku,
  • praktyczne porady, jak mieszkać piękniej i wgodniej,
  • najciekawsze tematy z "Czasu na Wnętrze",
  • informacje o rabatach, promocjach i konkursach.

Czas na wnętrze

Salon Czas na Wnętrze

Najaktywniejsi współkreatorzy
naszego magazynu i portalu - creme
de la creme miłośników stylowych
wnętrz - tworzą elitarny Salon CnW.



Wydanie tabletowe