Już sam fakt, że mamy kłopot z tym, jak go jednoznacznie nazwać, świadczy o sile miejsca i jego multifunkcjonalności. Dobrze przemyślany i zaprojektowany, z uwzględnieniem potrzeb wszystkich użytkowników, odwdzięczy się jak dobrze skrojony program rehabilitacyjny. Powinien być podzielony na strefy, z możliwością odseparowania miejsca do odpoczynku. Elementami wspierającymi podział na strefy są zawsze małe meble tworzące mikroświaty – stoliki kawowe, boczne konsole, małe pomocniki, które mogą przemieszczać się razem z nami w ramach przestrzeni.
Dobrym rozwiązaniem na wydzielenie „gniazd” w ramach otwartej przestrzeni są wolnostojące regały z książkami. Gwarancją poczucia komfortu i bezpieczeństwa będzie wygodne, możliwe do dowolnego i łatwego przesuwana siedzisko – wspaniale gdyby było modułowe – bo to wokół niego toczy się „salonowe” życie. Dobrze pamiętać o miękkich poduszkach i pledach.
Kolejnym graczem w urządzaniu salonu jest światło – trzymajmy się zasady wielu drobnych punktów świetlnych zamiast jednej centralnej lampy u sufitu.
Wielu z nas ucieka już dziś od telewizora w przestrzeni wypoczynkowej, jeśli jednak go mamy, zaopiekujemy się nim, tworząc tzw. „ścianki rtv”. W skład takiej ścianki powinny wchodzić przemyślane niskie szafki mieszczące rzeczy konieczne do schowania oraz otwarte regały czy półki na to, co tworzy naszą domową galerię i definiuje charakter naszego wnętrza. Nie bójmy się eksponować sztuki – zdjęcia i grafiki, odpowiednio dobrane i umieszczone na ścianach albo o nie oparte, są zawsze śladem naszych indywidualnych zainteresowań i świadkami najintymniejszych przeżyć.




