Gdynia świętuje stulecie miasta wyjątkową ekspozycją poświęconą Kazimierzowi Ostrowskiemu - jednemu z najważniejszych twórców związanych z Trójmiastem. Blisko sto prac, immersyjna aranżacja, muzyka, kolor i interaktywne instalacje sprawiają, że „Kachu totalny. Sztuka Kazimierza Ostrowskiego” to nie tylko największa przekrojowa wystawa artysty, ale także niezwykłe doświadczenie, które pozwala zanurzyć się w świecie jego twórczości.
Kazimierz Ostrowski, znany przyjaciołom jako „Kachu”, przez ponad czterdzieści lat prowadził pracownię przy ulicy Abrahama w Gdyni. Malował, wykładał na ASP w Gdańsku i był jedną z tych postaci, które miasto pamięta nie tylko przez pryzmat dzieł, ale też przez obecność: energiczną, towarzyską, niemożliwą do przeoczenia. Łącząc kolor i geometrię, odmalowywał charakter i tożsamość tego młodego, portowego miasta: w obrazach sztalugowych, tkaninach, witrażach, mozaikach i muralach na elewacjach.
Wystawa „Kachu totalny. Sztuka Kazimierza Ostrowskiego"
W Muzeum Miasta Gdyni można zobaczyć przekrojową wystawę poświęconą artyście. Ekspozycja „Kachu totalny. Sztuka Kazimierza Ostrowskiego" kuratorowana przez Agnieszkę Drączkowską-Gradzik, to próba przywrócenia Ostrowskiemu należnego miejsca w historii miasta, którego artystyczną tożsamość współtworzył przez dekady.
Chodziło o to, żeby pokazać go jako twórcę multidyscyplinarnego, bo na wystawie są nie tylko jego obrazy, ale także tkaniny, murale czy mozaiki. To nie mogła być klasyczna wystawa, na której wiszą wyłącznie prace z opisami. On swoją obecnością mocno zaznaczył się w mieście, dlatego ekspozycja miała także wyrażać osobowość, kolorową, dynamiczną i trochę szaloną - tak założenia projektowanej ekspozycji komentuje Dorota Terlecka z Biuro Kreacji.
Zebranie blisko stu prac z kilku dekad życia twórcy w skomplikowanej przestrzeni stanowiło nie lada wyzwanie. „Kachu totalny” to nie tylko obrazy, ale też tkaniny, projekty graficzne, dokumentacja dzieł bardziej monumentalnych, rozsianych po gdyńskich elewacjach - prace, które powstawały na przestrzeni sześćdziesięciu lat, w różnych technikach i skalach, domagające się odmiennego sposobu prezentacji.
Gdynia, miasto portowe, przemysłowe, zbudowane w ekspresowym tempie z betonu i stalowych konstrukcji, ukształtowało wyobraźnię artysty równie mocno jak studia u Fernanda Légera w Paryżu. Dlatego Dorota Terlecka z Biura Kreacja sięgnęła po język, który Ostrowski znał od podszewki: surowość stoczniowych konstrukcji, rytm i powtarzalność architektury modernistycznej i wertykalny porządek przemysłowych hal. Stalowe ramy zawieszone z sufitu, kontrastujące ażurowością z masywną bryłą muzealnych sal, tworzą rusztowanie wystawy dosłownie i w przenośni.
Kolor przyszedł wprost z obrazów: ciepłe żółcienie i czerwienie zestawione z zimnymi błękitami, płaskie plamy barwne rytmicznie rozłożone w przestrzeni, synteza formy, którą Ostrowski ćwiczył przez całe życie.
Aranżację wystawy Terlecka tworzyła równolegle z Patrykiem Hardziejem, artystą i grafikiem zawodowo i twórczo związanym z Trójmiastem, który opracował identyfikację wizualną wystawy.
Zwiedzanie w kolorach
Wystawa prowadzi widza chronologicznie, trudno jednak mówić o „klasycznej” wystawie. Każdy etap twórczości Kazimierza Ostrowskiego ma swój kolor, wywiedziony wprost z obrazów, które go reprezentują. Wejście wprowadza w świat beżów i brązów, w których utrzymane są prace z początków drogi artysty. Potem przychodzą lata sześćdziesiąte, nasycone, z dominantą bordowego, i kolejne dekady: błękity lat siedemdziesiątych, granaty osiemdziesiątych, a gdzieś pomiędzy nimi osobna, zielona strefa tkanin artystycznych, przypominająca, że Ostrowski nigdy nie zamknął się w jednym medium. Kolorystyka przestrzeni nie ilustruje poszczególnych okresów, lecz z nich wyrasta, jest ich przedłużeniem w architekturze wystawy.
Osobnym rozdziałem jest sekcja poświęcona malarstwu monumentalnemu, utrzymana w bieli i zbudowana wokół problemu, który nie ma prostego rozwiązania: jak pokazać w muzeum dzieła, które żyją na zewnątrz, na elewacjach budynków, w tkance miasta. Terlecka i jej zespół zaproponowali odwrócenie perspektywy. Zamiast przenosić prace do środka, stworzyli sytuację, w której to widz wychyla się na zewnątrz. Stalowe kratownice, surowe i industrialne, nawiązujące estetyką do stoczniowych konstrukcji tworzą otoczenie bliskie artyście, a specjalnie zbudowane ściany z pionowymi prześwitami tworzą ramy, przez które ogląda się murale i realizacje w przestrzeni miejskiej jak przez okno. „Chcieliśmy w jakiś sposób oddzielić jego prace na mieście od bardziej tradycyjnych dzieł.
W sekcji malarstwo monumentalne tworzymy iluzję bycia w pomieszczeniu i wyglądania przez pionowy prześwit w ścianie na miasto i budynki, które malował Kachu – wyjaśnia architektka.
Instalacja wizualno-muzyczna „Dla przyjaciół Kachu"
Integralną częścią ekspozycji jest instalacja wizualno-muzyczna „Dla przyjaciół Kachu". W odróżnieniu od otwartych przestrzeni wystawy ta strefa jest bardziej intymna, wyciemniona, zaprojektowana z myślą o przeżywaniu, doświadczaniu twórczości Kazimierza Ostrowskiego różnymi zmysłami. Miękkie podłoże, animacja inspirowana dziełami artysty wyświetlana na panelach podwieszonych pod sufitem oraz dedykowana muzyka inspirowana twórczością Kazimierza Ostrowskiego.
Zależało nam, aby ekspozycja angażowała wszystkie zmysły, dlatego instalacja ma charakter efemeryczny i wrażeniowy. Kiedy kuratorka Agnieszka Drączkowska-Gradzik wspomniała, że powstaje utwór muzyczny inspirowany twórczością Kacha i możemy włączyć go do wystawy, idealnie wpisało się to w naszą wizję. Chcieliśmy dotknąć tego, co w jego dziełach nieuchwytne: abstrakcji, koloru, ulotności. Stąd wyciemniona sala, dopracowana akustyka i możliwość położenia się podczas słuchania. To zupełnie inne spotkanie z artystą niż tradycyjne stanie przed płótnem - mówi Dorota Terlecka.
Wystawę uzupełniają strefy edukacyjne. W „Strefie perspektywy” obraz Ostrowskiego zostaje rozłożony na przestrzenne plany: oglądany wprost składa się w całość, oglądany z boku ujawnia się jako struktura. W „Strefie plamy barwnej” zwiedzający nakładają kolorowe płyty z pleksiglasu na podświetlone kompozycje Ostrowskiego i dosłownie malują obraz światłem. W „Strefie kompozycji geometrycznych” kształty przyklejane do ściany magnesami pozwalają budować własne układy, wchodzić w logikę myślenia, którym Kachu posługiwał się przez całe życie.
„Kachu totalny" to wystawa, która nie stara się zamknąć artysty w gablotce. Blisko sto prac, kilka dekad twórczości, obrazy i tkaniny obok murali i mozaik, chronologia i doświadczenie na raz. Wszystko to składa się na portret, który jest tak samo niejednoznaczny i wielowarstwowy jak sam twórca. Portret totalny, bo obejmujący całe życie i całą twórczość, ale też totalny w sensie dosłownym: wchodzi się w niego wszystkimi zmysłami.
Wystawa „Kachu totalny. Sztuka Kazimierza Ostrowskiego"
- Muzeum Miasta Gdyni
- Do końca lutego 2027 roku



