Bo współczesny inteligentny dom wcale nie musi wyglądać jak dom przyszłości. Może mieć drewniany stół, miękką sofę, książki na półkach i kuchnię, w której podczas przygotowywania śniadania coś się rozsypuje. Technologia nie ma zmieniać go w laboratorium. Powinna sprawić, że zwykła codzienność staje się trochę prostsza.

Dom, który pomaga

Przez lata kupowaliśmy urządzenia osobno. Lodówka była lodówką, pralka pralką, a telewizor miał zapewniać dobry obraz. Dziś coraz ważniejsze staje się to, co dzieje się pomiędzy nimi.

Tę zmianę dobrze pokazuje kampania Samsung „Blisko Twojej codzienności” z Borysem Szycem i Justyną Szyc-Nagłowską. Zamiast technologicznego showroomu oglądamy normalny dom: poranny pośpiech, gotowanie, zakupy czy wieczorny odpoczynek. Technologia pojawia się wtedy, kiedy jest potrzebna.

W ekosystemie Samsung rolę centrum zarządzania pełni SmartThings. Aplikacja pozwala kontrolować kompatybilne urządzenia i sprawdzać ich status z poziomu smartfona. Najważniejsza nie jest jednak liczba dostępnych funkcji. Dobry smart home powinien ograniczać liczbę rzeczy, o których musimy pamiętać, a nie dodawać kolejne.

Inteligencja zaczyna się w kuchni

Kuchnia jest świetnym miejscem, żeby zobaczyć tę zmianę. Chcemy pięknych frontów, dobrych materiałów i czystych linii, ale jednocześnie oczekujemy coraz większej funkcjonalności.

Weźmy lodówkę. Funkcja AI Vision Inside w wybranych modelach Samsung pozwala sprawdzić na smartfonie jej zawartość. Sens takiego rozwiązania ujawnia się w bardzo zwyczajnej sytuacji: stoimy w sklepie i nie pamiętamy, czy w domu mamy produkt potrzebny do kolacji.

To właśnie takie drobiazgi pokazują różnicę między gadżetem a użyteczną technologią. Inteligentne rozwiązanie nie musi robić niczego spektakularnego. Wystarczy, że rozwiązuje mały problem dokładnie wtedy, kiedy tego potrzebujemy.

Podobnie można spojrzeć na płytę indukcyjną z powierzchnią Anti-Scratch, zwiększającą odporność na zarysowania. Nie wszystko, co smart, musi przecież mieć aplikację. Czasami inteligencja produktu polega po prostu na tym, że został zaprojektowany z myślą o prawdziwym życiu.

Technologia musi nauczyć się mieszkać

Jest jeszcze jedna zmiana: elektronika coraz rzadziej może pozwolić sobie na to, żeby wyglądać wyłącznie jak elektronika. W otwartych wnętrzach każdy przedmiot staje się elementem aranżacji.

Najlepiej widać to na przykładzie telewizora. Przez lata projektowaliśmy salon wokół niego. Dzisiaj to ekran powinien lepiej dopasowywać się do salonu.

Technologia Glare Free w wybranych telewizorach Samsung OLED, Micro RGB czy The Frame ogranicza refleksy świetlne na ekranie. Techniczny detal ma tu bardzo wnętrzarskie konsekwencje: jeśli telewizor dobrze funkcjonuje również w jasnym pomieszczeniu, nie musimy podporządkowywać mu całej przestrzeni ani za każdym razem zasłaniać okien.

I być może właśnie tak warto dziś oceniać domowe technologie. Nie tylko pytając: „co jeszcze potrafią?”, ale również: „czy pozwalają nam mieszkać tak, jak chcemy?”.

Luksus, który daje czas

Do tej układanki dochodzi sztuczna inteligencja. Jeszcze niedawno kojarzyliśmy ją głównie z komputerem i telefonem. Dzisiaj trafia do urządzeń, z których korzystamy podczas najbardziej zwyczajnych czynności.

To zmienia także definicję domowego luksusu. Nadal są nim piękne materiały, dobre wzornictwo i dopracowane detale. Ale współczesny komfort ma jeszcze jeden wymiar – czas. Jeśli technologia ogranicza liczbę drobnych czynności, decyzji i rzeczy, o których musimy pamiętać, oddaje nam coś bardzo cennego: uwagę.

Być może dlatego najbardziej inteligentny dom przyszłości wcale nie będzie wyglądał futurystycznie. Technologia ma się integrować z wnętrzem zamiast je zdominować, pomagać zamiast domagać się uwagi.

Bo inteligentny dom nie jest tym, który ma najwięcej technologii. Jest nim ten, w którym technologia wie, kiedy być potrzebna – i kiedy pozwolić nam o sobie zapomnieć.