To pierwsza w kraju retrospektywa malarstwa Ewy Kuryluk. Miejsce nie jest przypadkowe... - - Najlepsza na świecie kolekcja moich obrazów znajduje się od czterdziestu lat w Muzeum Narodowym w Krakowie, w gmachu oddalonym zaledwie o kwadrans od okrąglaka na Basztowej 15. Tam się zaczął rozglądać po świecie noworodek, który w dniu wernisażu, 5 maja 2016, ukończy 70 lat - mówi artystka.

Opowieść o twórczości Ewy Kuryluk rozpoczyna tytułowy autoportret "Nie śnij o miłości, Kuryluk" (1977), a kończy płótno "Helmut opłakuje bażanta" (1967), które w 1969 roku otwierało pierwszą indywidualną wystawę artystki w Wyższej Szkole Muzycznej w Warszawie. W sumie zobaczymy 54 obrazy z lat 1967-1978 wybrane wspólnie przez Ewę Kuryluk oraz kuratorkę wystawy Annę Budzałek.

Krakowska wystawa ma charakter podsumowania, znajdziemy więc na niej prace prezentujące wszystkie ważne okresy twórczości artystki, a więc z pierwszego dojrzałego cyklu, który Ewa Kuryluk zatytułowała "Człekopejzaże" - przenikniętego duchem sennych wizji, ukrytych symboli i znaczeń, kolejnego - "Ekrany" - zbudowanego na dysonansie między tym, co się dzieje "na zewnątrz", a tym, co zachodzi "wewnątrz", a także późniejsze fotorealistyczne obrazy-kolaże, w których artystka wykorzystała zdjęcia z gazet, afiszy i opakowań.

Za najlepszy okres w swoim malarstwie artystka uważa niecałe 2 lata spędzone w Londynie - od wiosny 1977 do jesieni 1978 roku. Wówczas wyklarował się i nabrał rozmachu jej rozpoznawalny styl, a kolorystyka obrazów stała się bardziej pastelowa i chłodna. Ewa Kuryluk korzystała z własnych zdjęć, najczęściej samej siebie, rzutując zarys postaci na płótno. 

W 1978 roku, po odejściu od tworzenia na płótnie nabitym na blejtram, Ewa Kuryluk zaczęła rysować i malować na luźnych materiałach, np. surówce bawełnianej i jedwabiu. Jej prace przybrały formę instalacji, oscylujących między malarstwem a płaskorzeźbą.

- W swoim malarstwie artystka realistycznie opowiada i o sobie w świecie, i o świecie w sobie. To realizm specyficzny, symboliczny i surrealny: autoportrety Kuryluk chętnie umieszcza w otoczeniu wycinanek i kolaży - mówi Anna Budzałek.