- Chętnie przeszedłbym się przedwojenną Marszałkowską - zwierza się Rafał Bielski właściciel kolekcji pocztówek, fotografii i map z dawną Warszawą. - To była piękna ulica, gdzie stały domy najbogatszych kupców, ekskluzywne sklepy, pałace...

Nie urodził się w Warszawie, ale już w pierwszej klasie liceum zafascynowała go historia tego miasta. Chodził do szkoły tuż przy placu Trzech Krzyży i nieraz zastanawiał się, jak to miejsce mogło wyglądać przed wojną. Zaczął szukać starych zdjęć - trafił na pocztówki. Pierwszą kupił na raczkującym wtedy serwisie allegro.pl, oczywiście z Placem. Dziś kolekcja Rafała Bielskiego to ponad 3000 pocztówek, około 50 zdjęć z 2 połowy XIX-wieku i 40 map Warszawy, w tym jedna siedemnastowieczna.

Warszawa z pocztówek

Gabinet Rafała pęka w szwach od albumów z pocztówkami i zdjęciami. Od kiedy został tatą, musi pilniej strzec swojej kolekcji, by cenne kartki nie dostały się w niepowołane rączki. Także czasu na ich oglądanie jakby mniej. - Kiedyś potrafiłem godzinami przesiadywać nad jedną pocztówką, często z lupą w ręku - wspomina kolekcjoner. - Oglądając pocztówki z XIX wieku i z pierwszej połowy XX., widzimy jak Warszawa się zmieniała, co zburzono, co wybudowano - opowiada Rafał. - Wiele z tych budynków już dawno nie istnieje, zburzono je podczas i po wojnie. Niewiele osób wie, że Warszawę odbudowano zupełnie inaczej, niż wyglądała.

- Gdy pokazuję znajomym na moich pocztówkach Marszałkowską, nie rozpoznają jej. Tam, gdzie dziś jest metro, znajdował się piękny dworzec główny. Dziś przy Marszałkowskiej nie ma ani jednej przedwojennej kamienicy. Dopiero Plac Zbawiciela czy Unii Lubelskiej to prawdziwe relikty minionych wieków. Podobnie jak Marszałkowska, inne centralne ulice, jak aleje Jerozolimskie, Nowy Świat czy Krakowskie Przedmieście - zostały odbudowane, ale nie tak, jak wyglądały przed wojną. Tak samo plac Trzech Krzyży.

Wszystkie swoje pocztówki kolekcjoner starannie segreguje według ustalonego schematu: budynek, ulica, dzielnica. Potem jeszcze układa je chronologicznie, bo wtedy łatwiej mu śledzić, jak zmieniali się warszawiacy. Na wojennych pocztówkach widać obecność okupantów i ich stosunek do miasta. - Mam pocztówki z powstania styczniowego oraz karty z II wojny światowej. Bywają na nich sceny niezwykle drastyczne. Na przykład zdjęcie, na którym widać ludzi jedzących konia na ulicy. Taką pocztówkę niemieccy żołnierze wysyłali do domów. Niezwykle interesujące są również karty ukazujące targ za Żelazną Bramą. Mam kilka takich w swojej kolekcji.

 
Chodził do szkoły tuż przy placu Trzech Krzyży i nieraz zastanawiał się, jak to miejsce mogło wyglądać przed wojną.
Zaczął szukać starych zdjęć - trafił na pocztówki.

Zawodowo Rafał zajmuje się marketingiem, nic więc dziwnego, że w jego kolekcji znajdziemy też mnóstwo kartek reklamowych. Zobaczymy na nich dawne witryny sklepowe, szyldy, a także wnętrza sklepów i ich asortyment, jak i restauracje. Zapraszają do zajrzenia do składu win Maurycy Seydel i S-ka, czy eleganckiego baru Pod Bukietem. - Zdumiewające, jakie niezwykłe rzeczy robili graficy na sto lat przed wynalezieniem komputera - nie kryje zachwytu Rafał.

- Mam taką serię pocztówek "Warszawa przyszłości" z 1910 roku. Możemy zobaczyć, jak sobie ówcześni wyobrażali Warszawę w 2000 roku. To kolaże - fotomontaże pierwszej jakości. Na przykład zdjęcie ulicy jak wówczas wyglądała, a nad nią latające balony i rowery w powietrzu. Naprawdę niesamowite z naszego punktu widzenia. Wszystko to wykonane niezwykle sprawnie, choć o Photoshopie nikt wtedy nawet nie marzył. Zresztą, jeśli chodzi o ludzką pomysłowość, niewiele się zmieniło. Byli też tacy wydawcy, którzy dorabiali to i owo, aby pocztówka lepiej się sprzedała - znamy to doskonale z dzisiejszych reklam - dodaje z uśmiechem.

- Kiedy w Warszawie pojawiły się tramwaje elektryczne, wstyd było sprzedawać pocztówki bez nich, więc po prostu doklejano tramwaj do posiadanych już widokówek. I to tak sprawnie, że trudno rozpoznać taką mistyfikację. Karty pocztowe to nie tylko zatrzymana w kadrach historia Warszawy, jej architektury i mieszkańców. Z pocztówek wyczytamy też wiele o ludziach, którzy je kupili, wysłali do innego miasta, do kogoś bliskiego. Czasem to zdawkowe pozdrowienia, kiedy indziej krótki list. Stolica została spalona i prawie nic w niej nie ocalało. Przetrwały za to pocztówki w innych częściach kraju, Europy, a nawet świata.

- Wiele wartościowych kart znajduje się w rękach Polonii mieszkającej w Brazylii, Argentynie, w ogóle w Ameryce Południowej. To potomkowie emigrantów, którzy opuścili kraj po powstaniu styczniowym. Właśnie od nich można odkupić bardzo interesujące, bo rzadkie egzemplarze. Dużo warszawskich pocztówek znajdziemy również na Litwie i w Rosji - podpowiada przyszłym kolekcjonerom Rafał. Ceny takich pocztówek sięgają teraz na akcjach kilkudziesięciu złotych. Kiedy zaczynałem zbierać, kupowałem je po 10 - 15 zł, zazwyczaj na targach staroci lub przez internet.

Pocztówki były sygnowane przez wydawnictwo i autora fotografii. Niestety, do naszych czasów nie zachowała się żadna publikacja na ich temat, ani katalogi. Dlatego nie możemy określić, jakie były nakłady, jakie serie. - Ja mam ponad 3 tysiące pocztówek i jestem przekonany, że to nie jest nawet 1/3 czy 1/4 tego, co wydano w Warszawie - twierdzi kolekcjoner.

Od pocztówki do fotografii, a może odwrotnie

Historia karty pocztowej jest ściśle związana z fotografią. W prawdzie pierwsze pocztówki, które powstały w 1885 roku były litografiami, ale potem już od 1900 roku, a może i wcześniej, umieszczano na nich zdjęcia. Dlatego kolekcja Rafała z czasem zaczęła się powiększać o zdjęcia XIX-wiecznej Warszawy. Zachwyca go zarówno zapisana na nich historia, jak i estetyka. Podobnie było z mapami - pierwsze Rafał kupił, aby się dowiedzieć, gdzie znajdowały się uwiecznione na pocztówkach budynki i sceny.

Album z kolekcją pocztówek
Rafała Bielskiego.

- Zacząłem szukać przedwojennych planów i zobaczyłem, że są to piękne wydawnictwa, zwłaszcza litografie. Kolekcja nie jest duża, bo nie mam gdzie jej eksponować, a trzymanie w szufladzie to już nie to samo. Perełką w kolekcji Rafała jest plan z początku XVII wieku - pierwszy plan Warszawy. Wisi na honorowym miejscu w moim domu. - To litografia ukazująca wojska szwedzkie szykujące się do ataku na Warszawę - mówi z dumą kolekcjoner.

Jeśli chodzi o pocztówki, Rafał twierdzi, że nie ma jednej ulubionej. Za to ma pewne wyjątkowe zdjęcie w swoim zbiorze. Wykonał je Karol Beyer w 1864 roku, podczas powstania styczniowego. Ukazuje rosyjskich żołnierzy carskich okupujących zamek królewski, rozbite przed nim ich namioty i działa artyleryjskie. - To najcenniejsze i najciekawsze zdjęcie w całej kolekcji - mówi Rafał. - Jest najstarsze, a z powodu uchwyconej sceny - niepowtarzalne. Warszawa jako Paryż Wschodu - to chciałbym zachować w kolekcji moich pocztówek.

Więcej pocztówek z kolekcji Rafała Bielskiego można obejrzeć w albumie "Było takie miasto", który ukaże się pod koniec roku 2011 nakładem wydawnictwa Veda. Jest to już jego drugi dodruk. W przygotowaniu jest również katalog z XIX-wiecznymi zdjęciami z kolekcji, które komentarzem opatrzy warsawianistka, Danuta Szmit-Zawierucha.