Przy ulicy Piotrkowskiej w Łodzi, za odnowioną elewacją XIX-wiecznej kamienicy kryje się mieszkanie, które wymyka się prostym definicjom. Znajduje się w oficynie, dzięki czemu - mimo ścisłego centrum miasta - pozostaje ciche, intymne i odcięte od miejskiego zgiełku. Blue Velvet - bo tak nazwała je projektantka Małgorzata Wojdal - powstało z potrzeby stworzenia wnętrza, które koi i otula. Takiego, do którego chce się wracać.

Kamienica przy Piotrkowskiej 220 ma niezwykłą historię. Frontowa część budynku była niegdyś domem rządowym, ale obecna forma została wzniesiona w latach 1937-38 pod okiem słynnego architekta Henryka Goldberga.

Wnętrza jak aksamit

Inspiracją dla projektantki była kultowa piosenka „Blue Velvet”. Chciała przełożyć jej klimat na język wnętrza. Stworzyć przestrzeń, która działa jak aksamit: uspokaja, wycisza i daje poczucie ciepła już od pierwszego kontaktu. Bo właśnie atmosfera jest tu najważniejsza. To nie miało być wnętrze pokazowe ani chłodny apartament pozbawiony emocji. Małgorzacie zależało na subtelności, miękkim świetle, naturalności.

Salon płynnie łączy strefę wypoczynkową i jadalnianą z kuchnią, tworząc przestrzeń pełną światła, naturalnych materiałów i miękkich przejść między codziennością a chwilą odpoczynku.

Bazą projektu stały się głębokie, przydymione odcienie szaroniebieskiego zestawione z ciepłem drewna, lnianymi tkaninami i czarnymi akcentami. Całość uzupełniają delikatne złote detale, vintage’owe inspiracje oraz naturalne materiały.

To mieszkanie ma wszystko - charakter, duszę, ciepło, historię i nowoczesność.

- Zależało mi jednak, aby całość pozostała lekka i niewymuszona. Jak uroczy wieczór w kameralnym, jazzowym bistro - mówi projektantka.

Piękny projekt mieszkania autorstwa Małgorzaty Wojdal pod nazwą Blue Velvet bardziej się odczuwa, niż ogląda.

Wnętrze ma w sobie coś filmowego. Światło miękko przesuwa się po ścianach, przeszklone drzwi budują kolejne perspektywy, a każdy detal wydaje się opowiadać własną historię. 

Lniana sofa, miękkie tekstylia i kolekcja dawnych grafik tworzą przestrzeń pełną spokoju i subtelnej nostalgii. Ściany pokryto farbami Flügger w głębokich, przydymionych odcieniach budujących nastrój wyciszenia i elegancji.

- Szczególnie ważne były dla mnie kadry, czyli przejścia między pomieszczeniami, przeszklone drzwi, widoki zamknięte w ramach. Dzięki temu mieszkanie żyje przestrzenią i światłem - podkreśla Wojdal.

Jadalnia została zaprojektowana jako miejsce niespiesznych rytuałów. Przypomina nieco urokliwe bistro.

Klimat dawnych mieszkań w kamienicy

Całość składa się z salonu z aneksem kuchennym, sypialni, gabinetu, łazienki, toalety i obszernego holu. Jednak o wyjątkowości tego miejsca decyduje nie liczba pomieszczeń, lecz sposób, w jaki zostały ze sobą połączone.

Dekoracyjna ściana nad blatem, czarna wyspa i subtelne oświetlenie nadają kuchni elegancki, ale niewymuszony charakter.

Układ przestrzeni przywołuje klimat dawnych mieszkań w kamienicach, ale jednocześnie odpowiada współczesnemu stylowi życia. Do wnętrza prowadzi szeroki hol wyłożony hiszpańskimi płytkami, z pojemnymi szafami i wygodnym siedziskiem.

Wieczorem mieszkanie nabiera niemal filmowego charakteru. Światło miękko przesuwa się po przydymionych ścianach, a kolejne przeszklone przejścia budują eleganckie kadry niczym sceny z nastrojowego kina. Podświetlana witryna jest marki Loberon.

Salon poza strefą wypoczynkową mieści również część jadalnianą i kuchnię z drewnianą wyspą, która stała się sercem domu.

Sypialnia pełni funkcję prywatnego azylu - z łóżkiem wykonanym na zamówienie, miejscem do pracy i dużą ilością zabudowy.

W sypialni królują miękkie tkaniny, przygaszone kolory i światło budujące atmosferę wyciszenia. Długie zasłony od Arespol subtelnie filtrują promienie słońca, podkreślając kameralny charakter wnętrza, a granatowe, tapicerowane łóżko wykonane na zamówienie zaprasza do wypoczynku.

Z kolei gabinet może w przyszłości zmienić się w pokój gościnny lub dziecięcy.

Niewielki gabinet.

Taras pełen roślinności

W projekcie niezwykle ważną rolę odgrywa również skąpany w roślinności taras. To właśnie on sprawił, że Małgorzata Wojdal zakochała się w tym miejscu od pierwszego wejrzenia. To mały, zielony azyl przypominający zaczarowany ogród ukryty w środku miasta. Granica między wnętrzem a naturą została tutaj niemal zatarta.

Zielony taras stał się małym ogrodem ukrytym w centrum miasta, gdzie czas płynie wyraźnie wolniej. Otulony roślinnością, nadaje całemu projektowi organiczny, niemal wakacyjny charakter.

Zieleń przenika do środka, ociepla przestrzeń i nadaje jej organiczny charakter. Dzięki temu nawet w centrum miasta można odnieść wrażenie życia bliżej natury.

Gra stylów

Wnętrze zbudowano także na świadomej grze stylów. Kamieniczne detale, dekoracyjne płytki i odrestaurowana stolarka spotykają się z minimalistycznymi zabudowami oraz nowoczesnym oświetleniem. Projektantka lubi takie ciekawe kontrasty - miejsca, w których stare spotyka się z nowym, a elegancja z codziennością.

Kuchnia powstała z połączenia klasycznych inspiracji i nowoczesnej prostoty.

Wiele elementów wyposażenia powstało specjalnie do tego projektu. Część mebli została wykonana na wymiar i połączona z gotowymi elementami, dzięki czemu udało się stworzyć wrażenie spójności i autentyczności. Tak powstała między innymi zabudowa telewizyjna zestawiona z postarzaną witryną, podświetloną niczym muzealny eksponat.

Odrestaurowana stolarka drzwiowa stała się jednym z najważniejszych elementów projektu. Naturalne drewno ociepla chłodne błękity ścian i przypomina o historii dawnej łódzkiej kamienicy.

Nieprzypadkowe są również dekoracje. Obrazy do wnętrza zostały dobrane w taki sposób, żeby przypominały do złudzenia wnętrze, w którym się znajdują. W ramach na ścianach znajdują się także stare ogłoszenia różnych miejsc, które mieściły się sto lat temu pod tym adresem, m.in. szarparnia wełny.

Miejsce do pracy w sypialni.

Historia Blue Velvet nie kończy się jednak na samym projekcie. Chwilę po realizacji projektu mieszkanie kupili Agnieszka i Michał. Co ciekawe, pierwotnie szukali zupełnie innego lokum: przy innej ulicy, nie na parterze i koniecznie z garażem. Blue Velvet nie spełniało żadnego z tych warunków. A jednak, gdy para zobaczyła to miejsce, zakochała się w nim się od razu.

Dzisiejsi właściciele śmieją się, że to najwyraźniej miłość, która nie jest racjonalna - opowiada projektantka. Po pierwszej prezentacji Agnieszka i Michał zapytali, czy mogliby wynająć mieszkanie na jedną dobę. Chcieli poczuć energię miejsca, zobaczyć jak wita ich rano słońce w sypialni, jak wygląda wieczór na tarasie, a potem zjeść śniadanie. Kiedy następnego dnia rano para zaprosiła projektantkę do mieszkania, od razu złożyła ofertę. I została tam już na dobre.

Autor
Blue Velvet - niezwykłe mieszkanie w łódzkiej kamienicy
Robert Pieńkowski
Dziennikarz, kucharz, archeolog, aktor, improwizator, animator. Był redaktorem w wielu prestiżowych magazynach jak Pani, Sukces, Elle Decoration, Gala, Maxim. Ma dwie...