Od strony zachodniej działka, na której postawiono dom, graniczy z ulicą Graniczną - traktem o dość dużym natężeniu ruchu, który stanowi wyraźną linię demarkacyjną. Tuż za nią rozciąga się majestatyczna ściana lasu, będąca najsilniejszym atutem krajobrazowym tej lokalizacji. To właśnie ta dualność - hałas drogi kontra spokój natury - stała się punktem wyjścia dla nazwy i całej idei budynku o powierzchni 400 m2.

Ponieważ główna przestrzeń mieszkalna oświetlona jest na przestrzał od wschodu i od zachodu, a ściany wewnętrzne i posadzka również są prawie białe, przez cały dzień w budynku zmienia się sceneria świetlna, fot. Juliusz Sokołowski

Ściana zachodnia, z położonym powyżej poziomu wzroku oknem, oddziela mieszkańców od ruchu ulicznego. Jednocześnie okno to kadruje korony drzew, tworząc widoczny z wnętrza obraz zmieniający się w czasie. 

Budynek jest tak ukształtowany, aby chronić mieszkańców przed uciążliwościami ruchu samochodowego i wzrokiem przechodniów, fot. Karol Wawrzyniak

Między czerwienią cegły rozbiórkowej a bielą tynku

Jedną z najbardziej intrygujących cech Domu Granicznego jest powłoka ścian. Elewacje zostały wykonane z cegły pochodzącej z rozbiórki - materiału z duszą, niosącego własną historię i unikatową teksturę. Nie jest to jednak klasyczny mur.

Ściany budynku pokryte zostały białymi porowatymi cegłami, od których odbija się światło, fot. Juliusz Sokołowski

Cegły zostały potraktowane białym tynkiem w sposób celowo nieuważny, zatarty, co tworzy efekt wizualnego zawieszenia. Sama materia ścian zdaje się być zatrzymana gdzieś na granicy między powierzchnią nieotynkowaną a otynkowaną. W zależności od pory dnia, wilgotności powietrza czy kąta padania promieni słonecznych, obserwator ma trudność z jednoznacznym określeniem barwy budynku.

Wąskie, położone powyżej poziomu wzroku okno biegnące wzdłuż całej zachodniej elewacji kadruje widok z wnętrza domu na korony drzew i zachodzące za nimi słońce. Jednocześnie kontakt wzrokowy pomiędzy ulicą a mieszkańcami domu jest niemożliwy, fot. Juliusz Sokołowski

Czy te ściany są białe, czy może jednak dominuje w nich czerwień wypalonej gliny? Ta niejednoznaczność jest zamierzonym środkiem wyrazu. Budynek nie chce być jednowymiarowy; chce współgrać z naturą, która również nie jest stała w swoich barwach.

Rytuał wejścia

Układ domu tworzy wyraźną barierę pomiędzy zgiełkiem ulicy a wewnętrznym sanktuarium mieszkańców. Wejście do budynku nie jest zwykłym przekroczeniem progu, lecz zaplanowanym procesem - swoistym rytuałem pokonywania kolejnych granic intymności. Pierwszy kontakt następuje przy froncie, który prezentuje się jako monolityczna, niemal obronna struktura. Otwory wejściowe, zlicowane z płaszczyzną ściany, oraz ukryty wjazd do garażu podkreślają zamknięty charakter domu.

Fot. Karol Wawrzyniak

Prawdziwa magia zaczyna się jednak po przekroczeniu furty. Wchodzimy wtedy do małego, intymnego atrium. To przestrzeń pośrednia - nie jesteśmy już na ulicy, ale nie jesteśmy jeszcze wewnątrz. Atrium pełni rolę bufora, to tutaj wychodzą przeszklenia z holu wejściowego, kuchni, pokoju dziennego i garderoby. Z tej perspektywy dom staje się transparentny, choć wciąż chroniony. Dopiero w następnym kroku, po pokonaniu fizycznej granicy drzwi, znajdujemy się w pełnym światła sercu budynku.

Fot. Juliusz Sokołowski

Betonowy strop i okna wzdłuż całej elewacji - otwarte wnętrze domu

Po wejściu do środka zamknięta bryła zamienia się w transparentne wnętrze. Betonowy strop łączy się z oknem biegnącym wzdłuż całej zachodniej elewacji. Niektóre z wewnętrznych ścian w górnej części również są przeszklone, dzięki czemu sufit wizualnie „przepływa” pomiędzy pomieszczeniami.

Wnętrza Dom Graniczny w Rybniku, fot. Juliusz Sokołowski

Podobnie jak w przypadku ściany zachodniej, osoby znajdujące się po obu stronach przeszklenia nie widzą się wzajemnie, co pozwala zachować prywatność przy jednoczesnym poczuciu przestronności.

Fot. Juliusz Sokołowski

Jednocześnie panoramiczny ekran okna, który idealnie kadruje widok na korony drzew i zachodzące za nimi słońce, staje się we wnętrzu jeszcze silniej wyeksponowany. Główna przestrzeń mieszkalna jest oświetlona na przestrzał - od wschodu i zachodu.

Fot. Juliusz Sokołowski

Ponieważ ściany wewnętrzne oraz posadzka są prawie białe, dom działa jak instrument optyczny. Przez cały dzień sceneria świetlna ulega zmianie - od chłodnych błękitów poranka po ciepłe złoto wieczoru.

Przeszklone na całej wysokości ściany otwierają widoki na intymne patio wejściowe i daleką perspektywę ogrodu, fot. Juliusz Sokołowski

Drewniany taras

Dopełnieniem koncepcji jest duży drewniany taras, będący naturalnym przedłużeniem pokoju dziennego. Został on ukształtowany jako przestrzeń „wycięta” z bryły, otoczona z trzech stron ścianami. Taki zabieg zapewnia mieszkańcom maksimum prywatności i ciszy, izolując ich od zgiełku ruchu samochodowego.

Duży taras będący przedłużeniem pokoju dziennego jest z trzech stron otoczony ścianami, co zapewnia mieszkańcom maksimum prywatności i ciszy, fot. Juliusz Sokołowski

Dom Graniczny jest próbą udowodnienia, że architektura może być filtrem, który z otoczenia wybiera to, co najpiękniejsze, zostawiając chaos poza swoimi murami.

Fot. Juliusz Sokołowski

Pracownia architektoniczna Toprojekt, zespół projektowy: arch. Marek Wawrzyniak, arch. Karol Wawrzyniak, mgr. inż. Adriana Łukowska, arch. Pushkaraj Tambdey, inż. Małgorzata Pudło -

Autor
Dom Graniczny w Rybniku - zgiełk ulicy kontra spokój natury. Realizacja pracowni Toprojekt
Redakcja portalu
Redakcja portalu CzasNaWnętrze.pl to zespół pasjonatów designu i aranżacji wnętrz. Dzielimy się inspiracjami, poradami i najnowszymi trendami w urządzaniu przestrzeni....