Eldorado - jedno z najładniejszych osiedli w Krakowie, sąsiadujące z dużym parkiem. A dojazd do centrum miasta nie przysparza kłopotów. Czegóż chcieć więcej? Świetna lokalizacja i wysoki standard - o to właśnie chodziło Rafałowi. Na co dzień mieszka na Wybrzeżu, ale podróże służbowe zmusiły go do poszukiwania mieszkania w Krakowie. Uznał, że skoro bywa w tym mieście tak często, nie od rzeczy byłoby mieć tutaj własne lokum, zamiast zatrzymywać się w hotelach. Tym bardziej, że często w podróżach towarzyszą mu żona i synek.

Gdy trafił do Eldorado, nie zastanawiał się - kupił 92-metrowy lokal w stanie deweloperskim. Jak urządzić nowe mieszkanie? Świeżo upieczony właściciel nie miał wątpliwości. Zależało mu na klimacie industrialnym, ale nie takim, do którego pasowałaby wyłącznie etykietka "fabryczny". Miało być jasno, lekko i ciepło, choć obecność stali i betonu była pożądana. Szybko stało się jasne, że samemu pogodzić tych sprzeczności nie sposób. Pomoc fachowca była niezbędna. Krótki rekonesans wśród znajomych - i Rafał trafił do architekta wnętrz, Roberta Piątka.

   
Wydawać by się mogło, że w kuchni, gdzie dominuje stal, wrażenie laboratorium jest nieuniknione. Okazuje się jednak, że stalowa ściana to znakomite tło dla "ocieplaczy" - wystarczy kilka doniczek z ziołami, owoce leżące na blacie i cała sterylność pomieszczenia okazuje się pozorna.   Jedyny w tym mieszkaniu
stół jest przedłużeniem
wyspy kuchennej.  Surowość mebla łagodzą miękkie obicia wysokich
krzeseł.

- Jeśli chodzi o układ pomieszczeń, to mieszkanie nie było szczególnym wyzwaniem dla architekta - opowiada projektant. - Jego rozkład był właściwe idealnie dopasowany do potrzeb właściciela. Odpadało więc przesuwanie ścian, nie trzeba było robić dodatkowych pomieszczeń. Za to samo urządzanie wnętrz okazało się prawdziwą przyjemnością. A to dlatego, że Rafał lubi ładne rzeczy, ceni i rozumie odważny, nowoczesny design. Dokładnie wyjaśnił, czego oczekuje, i pozostawił mi wolną rękę. Można więc było poszaleć. Pobawić się w ciepło-zimno. Stal i beton - użycie tych materiałów, zważywszy upodobania Rafała, było bezdyskusyjne.

Pierwszy został wykorzystany przede wszystkim w otwartej na salon kuchni, gdzie ścianę nad blatem wyłożono blachą. - To laminat stalowy z gotowymi szczotkowaniami, stąd jego wyraźnie widoczny wzór - wyjaśnia Robert. - Korzyść z jego zastosowania jest podwójna: ciekawy efekt i wygoda, bo taka blaszana ściana w użytkowaniu bardzo dobrze się sprawdza.

 
Strefa dzienna to idealna równowaga - obok siebie beton i aksamit, stal i puch. Przy czym, o ile wyspa kuchenna tylko (choć skutecznie) betonową udaje, to kanapa faktycznie jest wypełniona puchem - ubity, zszywany maszynowo, tworzy materac. Myli się jednak ten, kto sądzi że to komfortowe siedzisko można przesunąć jednym palcem. Puch gęsi, ale konstrukcja stalowa - dwie osoby tej kanapy nie podniosą.

Nad betonem zastanawiano się dłużej. Początkowo padł pomysł, by zbudować z niego wyspę kuchenną. Ostatecznie jednak została wykonana z dużych płyt specjalnego gresu, który chociaż dobrze beton udaje, jest lekki, i ma zaledwie 3 mm grubości! - Cięcie tego gresu to robota dla superspecjalisty. Jest bardzo łamliwy, trzeba go traktować jak szkło. A fakt, że to materiał bardzo drogi, dodatkowo sprawy nie ułatwia - opowiada Robert. - Wyspa kuchenna wygląda prosto, ale była bardzo trudna do zrobienia. Przez środek płyty, po skosie, idzie podświetlany pasek szkła. Idealne połączenie tych materiałów było szalenie skomplikowane. To prawdziwy majstersztyk.

Pomimo rzucającej się w oczy stalowej ściany i "betonowej" wyspy, salon jest jasny i ciepły. - To nie miało być żadne laboratorium, dlatego trzeba było pomyśleć o elementach zdecydowanie ocieplających - tłumaczy projektant. Na ścianie zawisło więc duże lustro w eleganckiej, złoconej ramie, na grubym dywanie stanęła ogromna, zachwycająco miękka (bo wypełniona prawdziwym puchem!) kanapa, telewizor naprzeciw niej trafił na ścianę wyłożoną ciepłym drewnem. A chodzi się tu po drewnianej podłodze. To olejowany dąb bielony.

   
Sypialnia jest z jednej strony ascetyczna, z drugiej - buduarowa. Chłodna
w kolorze, ciepła w "dotyku". Matowe szkło dzieli ją od łazienki, co jeszcze potęguje przyjazne wrażenie.  
  W łazience nie ma ani jednego gotowego mebla, wszystkie są zrobione na zamówienie.

- Rafał chciał uniknąć problemów ze ścieraniem lakieru, więc w grę wchodziło tylko drewno bardzo twarde, albo właśnie olejowane. Stanęło na tym drugim. Maksymalnie docieplona została również sypialnia. Jej właściciel miał tylko jedno życzenie: miękkie, wygodne łóżko. Robert poszedł dalej - zaproponował także miękkie ściany. Wpadł na pomysł buduaru, ale takiego, w którym dobrze czułby się także mężczyzna. Na ścianie za wezgłowiem łóżka pojawiła się więc pikowana tkanina, zaś podobnie pikowany "materac" na kształt baldachimu zawisł na suficie. W zabawie w ciepło-zimno, jak w całym mieszkaniu, wygrało to pierwsze.