Ponieważ właściciele uwielbiają grać w golfa, szukali domu blisko pola golfowego. Znaleźli je pod Wejherowem, w małej miejscowości Pętkowice, w pobliżu Kaszubskiego Parku Krajobrazowego, gdzie stoi osiedle ośmiu niewielkich domów. Mają tutaj wszystko: luksus, wymarzony dla golfisty kilkuhektarowy teren w zasięgu ręki oraz bliskość natury. Grają całą rodziną, więc sport sprzyja zacieśnianiu więzi.
Motywy golfowe w aranżacji wnętrz domu
Czego chcieć więcej? No chyba że równie wyśnionego wnętrza. To marzenie spełniła Małgorzata Krzanowska z Utopia Studio.
Otoczenie zobowiązuje, więc w domu przewijają się motywy golfowe. Zaraz po przekroczeniu progu rzuca się w oczy otwarta szafa z miejscem na kurtki, buty i sprzęt. Na jej plecach znajduje się tapeta z torbami na kije, dzięki czemu prawdziwy sprzęt ciekawie się z nią zlewa.
Po wejściu do salonu czeka kolejna golfowa niespodzianka. Cała ściana wyłożona jest tapetą, która tym razem ukazuje na pierwszym planie dołek z charakterystyczną chorągiewką.
Tapeta w kolorze sepii jest ze sklepu photowall.pl. Dopełnia ją czarno-białe zdjęcie w kuchni, które przedstawia cztery kobiety z torbami - jakżeby inaczej - do golfa.
Barwy natury we wnętrzach
Wnętrze domu utrzymano w rdzawych i beżowych kolorach. Kolorystyka związana jest z barwami ziemi. Bo przecież rdzawa jest gleba, beżowe - nadmorskie trawy, zielone pole golfowe i otaczający je las. Duże znaczenie ma tutaj światło, które odbijają i przyjmują materiały o różnych fakturach.
W bardziej intensywnych barwach została urządzona kuchnia - nad blatem bowiem zostały położone miodowe płytki. Pojawiły się one również w dolnej części wyspy kuchennej, tam, gdzie stoją hokery.
Z miejscem tym wiąże się zabawna historia. Otóż w trakcie prac zabrakło dosłownie kilkunastu miodowych płytek. Można było zamówić całą paczkę i czekać kolejne dwa miesiące albo wymyślić jakąś ciekawą aranżację ad hoc. Tak powstały cztery pasy w innych kolorach, których część została po urządzaniu łazienki.
Wesołe kolory w łazience
Bo łazienka utrzymana jest w nieoczekiwanie innej tonacji. Projektantka nie byłaby sobą, gdyby nie wprowadziła do wnętrza intensywnego koloru. W pomieszczeniu pojawił się więc miks podłużnych pomarańczowych, niebieskich i zielonych płytek. Zabawne kinkiety oraz niebieskie gniazdko podkreślają wesoły i luźno potraktowany wystrój.
– Pomieszczenie to jest osobną strefą, niespodzianką ukrytą za drzwiami, odskocznią i zastrzykiem energii, więc kolor jak najbardziej mógł się tu pojawić. Z salonem i korytarzem łączą pomieszczenie jedynie takie same płyty betonowe – mówi architektka.
Za kotarą
Kolejnym dużym zaskoczeniem jest gruba dwustronna kotara, która odgradza korytarz od salonu. To zgrabne rozwiązanie zastąpiło tradycyjne drzwi, które w tym przypadku wydały się projektantce za ciężkie.
Toporne byłyby również grube bele na suficie, dlatego Małgorzata zdecydowała się na cienkie dębowe deski, które nie przytłaczają salonu. Kierunek desek prowadzi wzrok na zewnątrz domu, a sufit przestaje być płaską powierzchnią.
Małe niespodzianki, zaskoczenia i nieoczekiwane zwroty akcji to coś, co jest nieodłączną cechą tego domu. Wnętrze wydaje się wyciszone, ale to pozory. Gdzieś w swoich zakamarkach żyje, zmienia się i nieustannie czeka tylko, by znów zadziwić.





