Glina jest jednym z najstarszych materiałów, po jakie sięgnął człowiek, a jednak współczesna ceramika potrafi mówić zaskakująco aktualnym językiem. W Uroczysku Siedmiu Stawów, gdzie ceramiczne obiekty opuszczają galeryjny „white cube” i wchodzą między wodę, zieleń i renesansową architekturę, szczególnie mocno widać, że dziś ceramika nie potrzebuje usprawiedliwienia użytkową funkcją. Jest pełnoprawną sztuką.
Jest w ceramice pewien paradoks. Powstaje z materii elementarnej, niemal pierwotnej - ziemi, wody i ognia - a jednocześnie daje artystom niezwykłą swobodę eksperymentowania. Ceramika może być gładka i niemal perfekcyjna albo chropowata, spękana, nosząca ślady płomieni. Może uwodzić kolorem szkliwa, ale też obywać się bez niego. Przyjmować rozmiary niewielkiego obiektu albo monumentalnej rzeźby. Przez stulecia kojarzona przede wszystkim z przedmiotami użytkowymi, dziś coraz śmielej zajmuje przestrzeń zarezerwowaną dla sztuki współczesnej.
Galeria ceramiki we Wrocławiu
To właśnie takie spojrzenie na ceramikę od lat promuje Fine Art Gallery Art of Ceramics we Wrocławiu, specjalizująca się w ceramice unikatowej. Założona przez Annę Gendaj jest jedyną galerią ceramiki unikatowej w Polsce i pierwszą polską galerią przyjętą do International Academy of Ceramics. Nie chodzi tu jednak wyłącznie o prezentowanie gotowych obiektów. Istotne staje się budowanie wokół nich kontekstu, pokazywanie różnych języków artystycznych i przekonywanie odbiorców, że ceramika może być równie ważnym medium wypowiedzi jak malarstwo czy rzeźba.
Wystawa ceramiki w zamkowym otoczeniu
Dobrym przykładem takiego myślenia jest organizowane przez galerię „Letnie Popołudnie ze Sztuką”. Piąta edycja wydarzenia odbyła się 9 sierpnia 2026 roku w Uroczysku Siedmiu Stawów na Dolnym Śląsku. Wystawa ceramiki unikatowej została wpisana w przestrzeń renesansowego zamku i otaczającego go ponad stuhektarowego obszaru Natura 2000. Zamiast neutralnego tła pojawiły się więc wiekowe drzewa, stawy, zmieniające się światło i historyczna architektura.
- Uroczysko Siedmiu Stawów to miejsce, w którym ceramika unikatowa wykracza poza ramy klasycznej ekspozycji i staje się częścią otaczającego krajobrazu. Rzeźby oraz obiekty artystyczne prowadzą dialog z naturą i historyczną architekturą, zmieniając się wraz ze światłem, porami dnia i rytmem ogrodu - mówi Anna Gendaj, założycielka Fine Art Gallery Art of Ceramics.
I rzeczywiście - w takim otoczeniu ceramika zaczyna zachowywać się inaczej. Światło wydobywa nierówności powierzchni, woda multiplikuje formy, a zieleń sprawia, że obiekty inspirowane organicznymi strukturami niemal wracają do źródła materii, z której powstały. Szczególnie sugestywnie działa tu instalacja Jolanty Hermy-Pasińskiej. Pięć monumentalnych ceramicznych form ustawionych w kręgu przywołuje jeden z najstarszych sposobów organizowania przestrzeni wspólnotowej i symbolicznej. Wykonane z szamotu obiekty są celowo spękane, szczeliny wypełnia porcelana, pojawiają się na nich także ślady soli. Kruchość nie jest defektem - staje się językiem dzieła. Umieszczone przy wodzie rzeźby zyskują dodatkowy wymiar: ich odbicia jednocześnie wzmacniają materialność ciężkich brył i czynią je niemal nierzeczywistymi.
Ta sama artystka w cyklu „Przestrzeń wewnętrzna”, powstałym podczas rezydencji w Guldagergaard Ceramic Center w Danii, kieruje uwagę nie na krajobraz, lecz do środka. Jej rzeźby stają się metaforą wewnętrznego świata człowieka, do którego - jak zauważa sama twórczyni - zbyt rzadko zaglądamy, pochłonięci zdarzeniami, informacjami i obowiązkami. Część prac została wypalona elektrycznie, część zaś w piecu opalanym drewnem, gdzie przez kilkanaście godzin powierzchnię kształtowały żywe płomienie. Bo w ceramice artysta nigdy nie ma ostatniego słowa. Może stworzyć formę, dobrać glinę i szkliwo, ale potem do pracy włączają się temperatura, chemia i ogień. Właśnie ta kontrolowana nieprzewidywalność jest jednym z powodów, dla których współczesna ceramika tak fascynuje.
Świetnie wykorzystuje ją Bożena Sacharczuk, której twórczość opiera się na niezwykle subtelnym operowaniu materią, światłem i kolorem. W pracach z cyklu „Gradient refleksów” alabastrowe biele przechodzą w sepię, powierzchnie perłowo połyskujące spotykają się z matem, a transparentność z celowym zmętnieniem. Obiekt nie jest więc wizualnie skończony - zmienia się zależnie od światła i miejsca, z którego na niego patrzymy.
Jeszcze inaczej o naturze opowiada Weronika Lucińska. W jej najnowszych obiektach ceramicznych i reliefach powraca fascynacja wodą, tym razem przyjmującą postać mgły. Artystkę interesuje to, co znajduje się pomiędzy: kolorem i monochromatycznością, blaskiem i matem, ostrą linią i jej rozmytym śladem. Mgła staje się metaforą niejednoznaczności, ale też sposobem myślenia o samej powierzchni ceramicznego dzieła.
U Łukasza Karkoszki relacja z naturą ma bardziej monumentalny wymiar. Jego smukłe ceramiczne figury przypominają formy, które mogłyby zostać wyrzeźbione przez erozję, wiatr i czas. Sam artysta mówi, że chce, aby rzeźba „wrosła” w park czy ogród niczym kamień, którego kształt wypracowały wieki. Nie kopiuje natury, lecz szuka form działających według podobnej logiki. W rezultacie jego obiekty sprawiają wrażenie pradawnych znaków albo milczących strażników krajobrazu.
Z kolei w pracach Janiny Myronovej materia służy przede wszystkim opowiadaniu o człowieku. Artystka rozwija portretowe przedstawienia ludzi i zwierząt, traktując je jako opowieść o pamięci, tożsamości i emocjach. Twarze nie są portretami konkretnych osób - mają charakter uniwersalny. Towarzyszące im zwierzęta, szczególnie psy, stają się znakami bliskości, lojalności i bezwarunkowej więzi. Jej rzeźby dotykają również tematów społecznych, w tym równości, praw zwierząt i związków partnerskich.
O niezwykłej rozpiętości tego medium najlepiej świadczy jednak spotkanie najmłodszych poszukiwań z dorobkiem Ireny Lipskiej-Zworskiej, nestorki polskiej ceramiki unikatowej, tworzącej ceramiczne obiekty od ponad 70 lat. W jej przypadku szczególne miejsce zajmuje porcelana - delikatna i elegancka, ale jednocześnie trwała. Jej biel pozwala artystce uzyskiwać świetliste malatury, a plastyczność materiału prowadzić dialog z obserwowanymi w naturze strukturami, między innymi formami górskiego krajobrazu.
Pokolenia są różne, podobnie jak stosowane techniki, ale wspólne pozostaje zainteresowanie materialnością.
Alicja Buławka-Fankidejska mówi o swoich rzeźbach jak o osobnych „oddechach”. Czerń, biel i kolory ziemi, powierzchnie aksamitne, spękane i lśniące sprawiają, że jej prace chce się poznawać nie tylko wzrokiem, lecz także dotykiem. Część prezentowanych realizacji powstała podczas rezydencji artystycznej na Łotwie, inne przygotowała na indywidualną wystawę „Possible Forms” w Martinsons House Museum w Dynenburgu. Ważną częścią jej praktyki pozostają eksperymenty z alternatywnymi metodami wypału.
Uroczysko Siedmiu Stawów
Nieprzypadkowe jest również samo miejsce, w którym te różne artystyczne języki mogą się spotkać. Uroczysko Siedmiu Stawów Luxury Hotel mieści się w odrestaurowanym XVI-wiecznym zamku położonym wśród dolnośląskich pól i lasów, na obszarze Natura 2000. Butikowy hotel dla gości 13+ wraz z dawnym folwarkiem, parkiem, stawami i siecią ścieżek zajmuje teren ponad 100 hektarów. Znajduje się tu również pierwsze w Polsce Spa by L’Occitane.
Sztuka nie jest w tym miejscu dekoracyjnym dodatkiem do hotelowego wnętrza. Została wpisana w jego sposób myślenia o przestrzeni.
- Zależało nam na stworzeniu wyjątkowej przestrzeni ciszy i spokoju, która pozwala na wypoczynek blisko natury i we własnym rytmie - mówi Marek Gendaj, właściciel Uroczyska Siedmiu Stawów.
Jak podkreśla, równie istotne było zachowanie historycznych elementów zamku, a ich połączenie ze sztuką tworzy według niego propozycję „jedyną w swoim rodzaju”. W tym kontekście działalność Fine Art Gallery i wystawy w Uroczysku nabierają dodatkowego znaczenia. Pozwalają spojrzeć na ceramikę poza muzealną gablotą i poza tradycyjnym skojarzeniem z rzemiosłem użytkowym. Obiekt stoi przy stawie, między drzewami albo we wnętrzu kilkusetletniego zamku. Pada na niego słońce, odbija się w wodzie, zmienia wraz z pogodą. Można obejść go dookoła, zobaczyć z bliska strukturę gliny, ślady szkliwa czy działania ognia. Ceramika odzyskuje w ten sposób coś bardzo dla niej pierwotnego - związek z żywiołami.
Być może właśnie dlatego tak dobrze odpowiada współczesnej potrzebie kontaktu z rzeczami nieidealnymi, jednostkowymi i noszącymi ślad ludzkiej ręki. W świecie powtarzalnych przedmiotów ceramiczny unikat nie próbuje być perfekcyjny. Jego wartość może tkwić w pęknięciu, nierówności, nieprzewidywalnym przebarwieniu szkliwa albo śladzie pozostawionym przez ogień. Materia zapisuje proces powstawania dzieła, a czasem również historię jego autora. Choć ceramika, choć należy do najstarszych artystycznych języków człowieka, dzisiaj brzmi tak współcześnie. Pozwala mówić o tym, czego niełatwo dotknąć - pamięci, przemijaniu, bliskości, wewnętrznych doświadczeniach - za pomocą materiału, którego dotknąć można naprawdę.



