Mówił o sobie „robotnik sztuki”, malował szybko i niemal kompulsywnie, a bohaterami swoich obrazów uczynił zwyczajnych Polaków. W ósmą rocznicę śmierci Edwarda Dwurnika Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie pokazuje „Dumę i wstyd” - wystawę, która przez jego malarstwo opowiada o awansie społecznym, pochodzeniu i emocjach kształtujących Polskę ostatnich dekad.

Lubił powtarzać, że malarstwo uratowało mu życie. Nazywał siebie „prostym chłopakiem” i „chuliganem dorastającym na prowincji”, a o środowisku, z którego się wywodził, mówił bez sentymentalizmu. Edward Dwurnik (19.04.1943-28.10.2018) był synem drobnego rzemieślnika z Radzymina i pierwszą osobą w rodzinie, która zdobyła wyższe wykształcenie. Wejście do świata sztuki oznaczało więc nie tylko początek artystycznej kariery, ale również potężny awans społeczny - i oddalenie od miejsca, z którego wyszedł. To napięcie nigdy go nie opuszcza. Przeciwnie, staje się jednym z najważniejszych źródeł jego malarstwa.

Twórczość Edwarda Dwurnika

W 1965 roku, jeszcze jako student warszawskiej ASP, Dwurnik spotyka się z twórczością Nikifora Krynickiego. Po latach nazwie go swoim największym, właściwie jedynym mistrzem. Zafascynowany jego sposobem widzenia świata zaczyna wypracowywać własny język: syntetyczny, konturowy rysunek, mocną plamę barwną, narracyjność i charakterystyczne spojrzenie na miasta z góry. W tym samym roku rusza autostopem przez prowincjonalną Polskę. Rysuje i maluje napotykane miejsca oraz ludzi, rozpoczynając „Podróże autostopem” - najstarszy i najobszerniejszy cykl w swoim dorobku. Interesuje go Polska zwyczajna, daleka od inteligenckich salonów. Chce opowiadać o ludziach, wśród których dorastał i do których, mimo własnego awansu, wciąż czuje przynależność.

Edward Dwurnik, „Klęska urodzaju” (z cyklu „Obrazy duże”), 1975, farby akrylowa i olejna na płótnie, Muzeum Narodowe w Krakowie. Fot. z archiwum Fundacji Edwarda Dwurnika

Wystawa „Edward Dwurnik. Duma i wstyd” w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

Ta perspektywa wraca dziś z niezwykłą siłą na wystawie „Edward Dwurnik. Duma i wstyd” w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Ekspozycja (czynna do 28.02.2027 r.) koncentruje się na twórczości z lat 70., 80. i 90. XX wieku, a jej trzon stanowią dwa fundamentalne cykle: „Sportowcy” i „Robotnicy”.

Kurator Łukasz Ronduda nie buduje jednak klasycznej retrospektywy. Patrzy na obrazy Dwurnika przez doświadczenie awansu klasowego i dwie towarzyszące mu emocje: dumę oraz wstyd.

Edward Dwurnik, „I like this snow”, (z cyklu „Obrazy duże”), 1980, farba olejna na płótnie, Fundacja Edwarda Dwurnika

„Aby sportretować polskie społeczeństwo, Dwurnik inspirował się wielkoformatowym malarstwem realistycznym i historycznym. Gest ten był próbą znalezienia egalitarnej formy zdolnej pomieścić doświadczenie zbiorowości. Zależało mu na tym, by monumentalny format malarstwa historycznego stał się narzędziem budowania dumy z pochodzenia, by uwznioślić codzienne sytuacje, ale też wyzbyć się wstydu związanego z prowincjonalnością, byciem znikąd. Bohaterowie jego obrazów, które zobaczymy w MSN-ie, wyrażają grupowe aspiracje, frustracje i marzenia. Jego malarstwo ma nie tyle przedstawiać rzeczywistość społeczną, co zmieniać optykę tego, co uznaje się za warte uwagi” – mówi kurator wystawy Łukasz Ronduda.

Cykl obrazów„Sportowcy” i „Robotnicy”

W „Sportowcach”, cyklu rozpoczętym w 1972 roku, nie znajdziemy herosów stadionów. Tytuł odnosi się do popularnych w PRL-u papierosów marki Sport, a bohaterami obrazów są zwykli ludzie ze swoimi przyzwyczajeniami, słabościami i problemami. Dwurnik przez niemal dwie dekady tworzy 274 płótna z tej serii, budując rozległą panoramę codzienności PRL-u.

Edward Dwurnik, „Kobieta w hamaku” (z cyklu „Sportowcy (XV)”), 1991, farba olejna na płótnie, Fundacja Edwarda Dwurnika

Kilka lat później rozpoczyna „Robotników”. Powstający w latach 1975-1991 cykl reaguje na coraz bardziej burzliwą rzeczywistość: strajki, narodziny Solidarności, stan wojenny, a wreszcie zmianę systemu. Składa się z 260 obrazów oraz setek rysunków, kolaży i grafik. Dwurnik nie patrzy na swoich bohaterów z bezpiecznego dystansu. Sam odrzuca romantyczny mit artysty jako jednostki uprzywilejowanej, stojącej ponad codziennością.

Malowanie jest dla niego pracą - ciężką, fizyczną, wymagającą dyscypliny. Dwurnik nazywa siebie „robotnikiem sztuki”. Pracuje szybko i seryjnie, jeden obraz następuje po drugim. Mówi wręcz, że „tłucze obrazy”. Analogia z fabryką nie jest przypadkowa: tak jak jego ojciec wytwarzał w warsztacie metalowe przedmioty, tak on w pracowni produkuje obrazy. Tę seryjność podkreśla również aranżacja wystawy w MSN. Kolejne płótna zaczynają działać jak kadry wielkiej opowieści, w której zmieniają się twarze i dekoracje, lecz nie znikają społeczne napięcia.

Skala dorobku artysty zdumiewa. W ciągu wieloletniej kariery tworzy ponad osiem tysięcy obrazów na płótnie i ponad dwadzieścia tysięcy prac na papierze, skrupulatnie je opisując i dokumentując. Ale za imponującymi liczbami kryje się przede wszystkim konsekwencja obserwatora. Dwurnik nazywał siebie „obiektywnym, twardym realistą”. Rejestrował Polskę, w której żył, lecz nigdy nie ograniczał się do prostego dokumentowania rzeczywistości. Przepuszczał ją przez temperament, ironię, groteskę i własne doświadczenia.

Edward Dwurnik, „Przystanek autobusowy”, (z cyklu „Obrazy duże”), 1974, farby akrylowa i olejna na płótnie, Fundacja Edwarda Dwurnika

Dlatego obrazy Dwurnika oglądane dzisiaj w MSN można czytać również jako portret społeczeństwa próbującego znaleźć swoje miejsce w gwałtownie zmieniającym się świecie. Awans i deklasacja, potrzeba uznania, kompleks pochodzenia, pragnienie normalności, duma i kompromitacja nie należą tu wyłącznie do historii PRL-u. W ujęciu wystawy powracają w kolejnych dekadach i pomagają zrozumieć emocje obecne także we współczesnej Polsce.

Szczególne znaczenie takiego odczytania twórczości Dwurnika podkreśla jego córka, artystka Pola Dwurnik. „Twórczość Edwarda Dwurnika jest podstawowym i nieodzownym punktem odniesienia dla współczesnego, nawet najbardziej awangardowego myślenia o malarstwie i kulturze wizualnej Europy Środkowej. Dla mnie osobiście jako jego córki i artystki ważne jest, że wystawa odbywa się w instytucji badającej najaktualniejsze i najważniejsze przejawy życia artystycznego naszego regionu. Nigdy jeszcze nie umieszczono twórczości ojca w kontekście złożonej historii pokolenia, które obecnie kształtuje współczesną Polskę. Wystawa podejmuje wnikliwą próbę uchwycenia i zrozumienia istoty twórczości Dwurnika, ukazującej za pomocą mistrzowskich obrazów prawdę o polskim społeczeństwie kształtującą jego samoświadomość i tożsamość” – mówi.

Edward Dwurnik, fot.Teresa Gierzyńska, z archiwum Fundacji Edwarda Dwurnika

Edward Dwurnik zmarł 28 października 2018 roku. Osiem lat później jego obrazy nie zamieniają się jednak w zamknięty dokument minionej epoki. Oglądane w Muzeum Sztuki Nowoczesnej okazują się niepokojąco aktualne. Zmieniły się ulice, ubrania, polityczne dekoracje i społeczne aspiracje, ale wiele emocji pozostało. I może właśnie dlatego „Duma i wstyd” jest czymś więcej niż wystawą o jednym z najważniejszych polskich malarzy drugiej połowy XX wieku. Jest także opowieścią o Polsce, która patrząc na obrazy Dwurnika, wciąż może rozpoznać w nich samą siebie.

Jaka jest pozycja prac Edwarda Dwurnika na polskim rynku sztuki?

Wyjaśnia ekspert Michał Bolka - Wicedyrektor Departamentu Sztuki Współczesnej w DESA UNICUM.

- Edward Dwurnik jest z pewnością jednym z najbardziej rozpoznawalnych i ugruntowanych malarzy polskiego rynku sztuki współczesnej. Jego pozycja jest dość wyjątkowa, ponieważ łączy wysoką rozpoznawalność instytucjonalną i historyczną z bardzo dużą obecnością prac na rynku aukcyjnym. To artysta, którego twórczość na stałe wpisała się w polską historię sztuki powojennej i współczesnej. Ważne są tu jego liczne wystawy zarówno w instytucjach prywatnych, jak i państwowych właściwie we wszystkich krajach europejskich. Dodatkowo, obrazy Edwarda Dwurnika pokazywane były na międzynarodowych wydarzeniach, co wzmacnia jego pozycję na rynku aukcyjnym i galeryjnym. Co istotne, z perspektywy rynku sztuki, Dwurnik ma bardzo szeroki i dobrze rozpoznany dorobek. Rozpoznawalność i uznanie zyskał pracami inspirowanymi twórczością Nikifora Krynickiego oraz późniejszymi obrazami komentującymi rzeczywistość i sytuację polityczną lat 70. i 80. w Polsce. Dodatkowo, stworzył serię „Podróże autostopem” ukazującą polskie miasta zarówno te większe metropolie, jak i te mniejsze. Ciekawym motywem w twórczości artysty, który przyniósł mu dużą rozpoznawalność, są tulipany. To dzięki nim Edward Dwurnik wszedł wręcz w polską popkulturę.

Obrazy Edwarda Dwurnika pojawiają się dość często na polskim rynku sztuki. Doceniane są zarówno przez kolekcjonerów jak i miłośników sztuki. Co ważne, nie jest to wyłącznie efekt dużej podaży prac artysty. Dzieła Dwurnika potrafią osiągać wysokie ceny na aukcjach, w szczególności prace pochodzące z serii i cykli z lat 70. i 80., jak choćby „Sportowcy’, „Droga na Wschód” czy „Chwila”, które nieczęsto pojawiają się na aukcjach. Dużym powodzeniem cieszą się również rysunki artysty, w szczególności te, które stanowią pewnego rodzaju dziennik odnoszący się do sytuacji politycznej i społecznej czasów PRL. Prace Edwarda Dwurnika należą do tych, które często pojawiają się na aukcjach. Dodatkowo, nazwisko tego artysty na stałe wpisało się zarówno w polską historię sztuki jak i popkulturę. Myślę, że jego nazwisko należy do grona powszechnie znanych i rozpoznawanych polskich malarzy. Moim zdaniem najtrafniejsze określenie to: rynek na dzieła Edwarda Dwurnika jest stabilny, ale jednocześnie obserwujemy jego ponowne, instytucjonalne dowartościowanie. Coraz więcej instytucji wystawienniczych zainteresowanych jest pokazywaniem jego prac, dzięki czemu zainteresowanie na rynku aukcyjnym jego pracami jest cały czas stabilne. Co ważne, Dwurnik od dawna jest bardzo obecny na polskim rynku sztuki. Dlatego też można stwierdzić, że Dwurnik nie jest dziś artystą, którego rynek dopiero „odkrywa” i wystawiane na licytacje prace dopiero kształtują się pod względem cenowym. Malarstwo Dwurnika posiada bardzo mocno ugruntowaną pozycją. Co warto też podkreślić: z racji na dość różnorodną i bogatą działalność artystyczną Dwurnika, ceny prac kształtują się w bardzo szerokim wachlarz – od kilku tysięcy nawet po kilkaset tysięcy złotych.

Autor
Edward Dwurnik obrazami opowiadał Polskę. Wystawa w MSN w Warszawie
Anna Grużewska
Dziennikarka, redaktorka, miłośniczka designu i malarstwa. Skończyła warszawską ASP i Wydział Dziennikarstwa UW. Redaktor naczelna magazynu Czas na Wnętrze. Ogląda sesje,...