Wnętrze starej kamienicy

Zabytkowa kamienica w Bielsku-Białej w okolicy prestiżowej Al. Sułkowskich, dookoła piękny starodrzew, rzeka - tak, tu chce się mieszkać. I tu właśnie mieszkanie kupiło sobie pewne małżeństwo. Nie jest to ich pierwsze w życiu mieszkanie, ale zapragnęli, by to właśnie stało tym najlepszym, najważniejszym, takim, w którym naprawdę chce się mieszkać. Nie szukali długo kogoś, kto urządziłby im apartament.

- Pani domu znalazła mnie na Facebooku, gdzie pokazuję dużo moich realizacji - opowiada projektantka Gaba Kliś. - Umówiliśmy się na spotkanie u mnie w domu. Gdy para tylko przekroczyła próg mojego mieszkania, od razu uznali, że trafili do właściwej osoby, tak spodobał im się mój styl.

Główny salon jest jak nowoczesny buduar, w którym człowiek chce się zaszyć i wypocząć. Klimat wnętrza budują lampa Zeppelin, marki Flos, fotel i kanapa Kare Design, różowy puf autorstwa architektki.

Gaba wkrótce wybrała się więc na pierwszą wizytę do ich nowego domu. - Gdy tylko przekroczyłam próg tej pięknej, odnowionej kamienicy w stylu art déco, od razu wiedziałam, że to będzie jedna z moich ulubionych realizacji. Za drzwiami mieszkania czekały niespodzianki - 120 metrów kwadratowych, sufit na ponad trzy i pół metra, trzy duże pokoje, kuchnia, łazienka, do tego oryginalna podłoga we francuską jodełkę, a przede wszystkim stuprocentowe zaufanie klientów. - Pani i pan domu postanowili dać mi całkowicie wolną rękę. Nigdy dotąd nie spotkało mnie nic takiego. Poczułam wielką odpowiedzialność - wspomina projektantka.

Postindustrialna tapeta Wall & Deco tworzy oryginalny kontrast do całego wnętrza. Ścianę zdobi ogromny grzejnik, który jest tłem dla odrestaurowanego stołu i krzeseł Vitry.

Kobiecy salon kontra męski pokój klubowy

Wyobraźnia Gaby na samym początku podsunęła jej myśl, by dowcipnie nawiązać do klimatu kamienicy instalując kultową lampę Zeppelin. Tak narodziła się idea kobiecego salonu, który miał stać się kontrastem do „męskiej jaskini”, czyli pokoju klubowego. Pomiędzy oboma pomieszczeniami znajdują się oryginalne, oszklone, dwuskrzydłowe drzwi z epoki. Zamknięte, oddzielają pierwiastek żeński od męskiego. Po otwarciu tworzą razem wspaniałą całość - jak to w dobrym małżeństwie.

Pokój klubowy, czyli męska jaskinia, zachęca do relaksu na skórzanych sofach Natuzzi. Nad nimi wisi lampa Dear Ingo od Moooi. Wrażenie robi też stolik, który Gaba Kliś znalazła na pchlim targi i odrestaurowała.

W salonie kobiecym panuje dziś nastrój nieco buduarowy, który podkreślają dodane przez Gabę na ścianach i suficie sztukaterie. Czerwona sofa, groszkowy fotel i różowy puf zachęcają, by na nich odpocząć, a miedziany, nabijany ćwiekami stolik przełamuje tę subtelność swoją hardością. Tłem na podłodze stał rewelacyjny kwiatowy dywan Marcela Wandersa stworzony dla holenderskiej marki Moooi.

- Kiedy w mieszkaniu pojawiły przedmioty tej firmy, pani domu zapałała do nich wielką miłością. Nie znała wcześniej Moooi i postanowiła dowiedzieć się o ich projektach jak więcej. W taki sposób stałam się trochę nauczycielką designu - żartuje Gaba. Pokój klubowy tymczasem to prawdziwa oaza męskości. Zamiast różowych zasłon - szare rolety. Welurowe sofy zastąpiono tu skórzanymi, a nad wszystkim zawisła „techniczna” lampa Dear Ingo zaprojektowana przez Rona Gilada dla Moooi. Liczne pamiątki z podróży znalazły miejsce na ciekawych, zaprojektowanych przez Gabę skośnych półkach.

Właściciele zwątpili w projektantkę?

Wielki wyzwaniem okazało się ogromne kryształowe lustro w przedpokoju. - Aż czterech rosłych mężczyzn musiało wnosić je na górę, tak bardzo jest ciężkie - opowiada Gaba. - Pomyślałam, że muszę zrobić coś, by nie dało sie odczuć jego masywności, by nabrało lekkości. Postanowiłam więc zawiesić je w pewnej odległości od ściany. Dzięki temu zabiegowi ma się wrażenie, że unosi się ono w powietrzu.

Kiedy przyszedł czas na kuchnię, właściciele po raz pierwszy i jedyny zawahali się, zwątpili w swoją projektantkę. - A to za sprawą niecodziennej tapety od Wall & Deco, która przypomina starą, odrapaną ścianę. Właściciele pytali mnie: „Czy pani jest pewna?”, „Czy koniecznie?” - wspomina Gaba. - Obiecałam, że gdy zobaczą skończoną robotę, znów mi zaufają i nie pomyliłam się. Tapeta nadała bowiem kuchni nowego ducha. Jako postindustrialne tło dla stylizowanych mebli, przeskalowanego grzejnika i zmultiplikowanych lamp Cohen - sprawia wrażenie, że kuchnia, jak zresztą cały apartament, opowiada historię kamienicy, która przetrwała wiele, rozmaite epoki i style. I wciąż ma się znakomicie.

Stylizowana kuchnia skrywa bardzo nowoczesny sprzęt kuchenny. Złoty łuk nad wnęką kuchenną to ukłon w stronę stylu Empire.

Zmieniła plany na koniec projektu

Gdy prace dobiegały końca, pani domu poprosiła projektantkę o jeszcze jedną, ostatnią rzecz - przemianę łazienki. Początkowo miała ono zostać w stanie, w jakim zastali ją właściciele - spokojna, nieco nudna, ze zwykłymi jasnymi kafelkami. Ot, taka, jaką można znaleźć w wielu polskich mieszkaniach. Kiedy jednak całe mieszkanie było już gotowe, pani domu urzeczona efektem i z nowo nabytą wiedzą o współczesnym wzornictwie uznała, że także i to pomieszczenie zasługuje na nowe życie. I dziś wszystko jest takie, jakie powinno być. Apetyczne.

Klimat retro podkreśla oryginalna armatura i szafka.