Kraina mlekiem i miodem płynąca, czyli raj 70 kilometrów od stolicy

Zaledwie 70 kilometrów od Warszawy istnieje świat alternatywny. Świat daleki od zgiełku, pośpiechu, nagromadzonych obowiązków i wiecznego stresu. Okolicę otaczają liczne lasy, pola i łąki, a brzeg rzeki Liwiec oddalony jest zaledwie kilkadziesiąt metrów od najbliższego domostwa. Latem okoliczni mieszkańcy organizują tam spływy kajakowe dla turystów, by na koniec intensywnego dnia poczęstować ich domowej roboty serami, miodem czy wiejskimi jajami. Jesień w Gniazdowie to czas długich spacerów, rodzinnych grzybobrań i przejażdżek konnych startujących z pobliskiej stajni.

Dziś to spokojne miejsce jest doskonałą odskocznią od żyjącej w biegu stolicy, przed laty dom zamieszkiwał właściciel stołecznej wytwórni oranżady prowadzonej przy ulicy Dolnej w Warszawie. To właśnie w jego domostwie odkrył potencjał Bartek, przyszły właściciel nieruchomości. - Znaleźliśmy w domu mnóstwo oryginalnych etykiet sprzed kilkudziesięciu lat. Samych oranżad niestety nie spróbowaliśmy, ale jeśli były równie dobre, co bryła domu, to musiały być wykwintne! - wspomina.

Kupił ruinę w tajemnicy! Jak się to skończyło?

Jako doświadczony przedsiębiorca i specjalista w branży nieruchomości Bartek szybko odkrył potencjał zarośniętej ruiny nad Liwcem. Opustoszały i od kilkunastu lat niezamieszkały budynek znalazł w 2019 roku. Szybko podjął decyzję o jej zakupie nie konsultując inwestycji z partnerką Martą. -Od razu dostrzegłem w nim potencjał! Wiedziałem, że ta nieruchomość ma w sobie coś wyjątkowego. Na szczęście Marta, gdy wreszcie pokazałem jej naszą nową posiadłość na żywo, szybko wyczuła tę samą dobrą energię. - opowiada właściciel nieruchomości. - Przystąpiliśmy do pracy, by zamienić ją w podwarszawski wakacyjny dom naszych marzeń. - dodaje.

Szybko okazało się, że decyzja o zakupie ruiny była tą właściwą. Nic więc dziwnego, że Bartek zaufał swojej intuicji, zwłaszcza, że na swoim koncie miał już wtedy sukces w postaci świetnie prosperującej chatki do czytania książek, wybudowanej tuż pod Warszawą. Wraz z Martą stworzyli słynną Bookworm Cabins, którą co weekend odwiedzają Warszawiacy w poszukiwaniu oddechu od zgiełku miasta.

Tak powstało Gniazdowo nad rzeką! Było prawdziwą ruiną!

Marta, jako dyplomowana, aktywna zawodowo architektka, zajęła się projektem od A do Z, na barkach jej partnera Bartka spoczywała realizacja. W ciągu zaledwie kilku miesięcy, dzięki zgranej współpracy, udało im się przekształcić zapomnianą ruderę w czarną perełkę.

- Ponieważ żyjemy dość intensywnie, chcemy dzielić się takimi miejscami jak Gniazdowo. Z radością spędzamy tam czas sami, z naszymi dziećmi, ze znajomymi, ale równie dużo przyjemności sprawia nam udostępnianie domu naszym gościom. - przyznaje właściciel domu.

Dwa piętra domu wybudowanego w latach 60-tych zajmują nieco ponad sto metrów kwadratowych. Na dole znajduje się salon z przestronną kuchnią, klimatycznym kominkiem i wyjściem na taras, od którego 70 metrów dalej płynie rzeka Liwiec. Marta wygospodarowała też tam miejsce na niewielką łazienkę, udało jej się też zachować oryginalną klatkę schodową. Piętro przeznaczono natomiast na strefę sypialnianą. Mieszczą się tam trzy sypialnie oraz kolejna łazienka. Pod domem mieści się mała piwniczka, która służy gospodarzom za pralnię i spiżarnię.

W projektowaniu Marty bardzo istotna dla niej jest relacja z otoczeniem. Każdy element wkomponowany jest kolorem, fakturą, rodzajem materiału i pochodzeniem, w taki sposób, by nie zaburzał harmonii miejsca, w którym się znajdzie. Ten zabieg widać także w Gniazdowie. Kolorystyka jest spójna, oparta na naturalnych barwach i materiałach. Postarzane ściany w odcieniach brązów nawiązują do stylu japandi. Meble do domu zostały starannie dobrane. Stół w salonie został zrobiony na zamówienie przez znajomego artystę drzeworytnika. Płytki na podłogach pochodzą zaś z polskiej manufaktury posadzek cementowych, a krzesła jadalniane to produkt polskiej firmy Fameg. Jest też oczywiście trochę elementów produkcji zagranicznej oraz z sieciowych sklepów. Grunt to dobra selekcja i wyważone połączenie.   

Autor
Z zapomnianej ruiny w czarną perełkę - tak powstało Gniazdowo nad rzeką
Adrianna Tarnowska
adrianna.tarnowska@czasnawnetrze.pl
Redaktorka, filolożka, absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego na kierunku filologia germańska. Prowadzi portal Czas na Wnętrze. Social Media Ninja, dla której Instagram...