Pod Warszawą, z dala od miejskiego pośpiechu, stoi parterowy dom o elewacji z naturalnej cegły. Już z zewnątrz przyciąga uwagę spokojną, szlachetną architekturą i wyważonymi proporcjami. Wysokie przeszklenia w antracytowych ramach otwierają wnętrze na ogród, a układ budynku w kształcie litery L subtelnie porządkuje codzienność domowników. To właśnie tutaj swoje miejsce znaleźli Ania, Maciek i ich kilkuletnia córka Zosia – trzyosobowa rodzina, która od początku wiedziała, że nie chce domu pokazowego, lecz przestrzeni naprawdę wygodnej do życia. By to osiągnąć, właściciele zdecydowali się na współpracę z pracownią Nasze Nowe, a pierwsze rozmowy o wnętrzach rozpoczęły się jeszcze zanim na działce pojawiły się fundamenty. Był czas na spokojne planowanie, analizowanie rytmu codzienności i budowanie wspólnej wizji.
Japandi - dom ciepły, naturalny i ponadczasowy
Ania i Maciek od początku podkreślali, że zależy im na wnętrzu ciepłym, naturalnym i ponadczasowym. Takim, które będzie dobrze wyglądać również za dziesięć lat i nie stanie się ofiarą chwilowych trendów. Zamiast efektownych dekoracji wybrali jakość materiałów, światło i funkcjonalność.
Dom ma 175 metrów kwadratowych, ale lista potrzeb była długa. Właściciele marzyli o wygodnej strefie dziennej z salonem, jadalnią i osobną kuchnią, dużej sypialni z garderobą i prywatną łazienką, pokoju córki, gabinecie, strefie gościnnej, pralni i spiżarni.
Każda funkcja została bardzo świadomie przemyślana, bo dom miał odpowiadać na codzienne potrzeby rodziny, która lubi spędzać czas razem i często przyjmuje gości.
Centralnym punktem projektu stała się otwarta strefa dzienna z wysokim stropem wykończonym drewnem i wyeksponowanym belkowaniem. Przestrzeń jest jasna, pełna naturalnego światła i jednocześnie niezwykle przytulna.
Salon urządzono wokół naturalnych materiałów, światła i miękkich form. Wysoki strop wykończony drewnem Lares Bauwerk podkreśla przestronność wnętrza, a ryflowane dębowe zabudowy, wykonane przez Jacek Ostrowski Meble ocieplają, minimalistyczną aranżację.
W salonie stanęła duża narożna sofa, przy której bez problemu mieści się cała rodzina i przyjaciele. Obok znajduje się rozkładany stół otoczony krzesłami z plecionką wiedeńską - detalem, który dodaje lekkości nowoczesnej aranżacji.
Oddzielna kuchnia
Choć kuchnia została wizualnie połączona z salonem i jadalnią, pozostaje osobnym pomieszczeniem. Właścicielom zależało na tym, by wspólne gotowanie było częścią rodzinnego życia, ale jednocześnie by zachować wyraźny podział funkcji. Układ kuchni w kształcie litery U pozwolił stworzyć wygodną i ergonomiczną przestrzeń pracy. Drewniane fronty zestawiono tu z granitowymi blatami, które pojawiają się również w łazience rodziców.
Kamień i drewno stały się zresztą najważniejszym duetem materiałowym całego domu. We wnętrzach konsekwentnie powracają dębowe powierzchnie, miękkie tkaniny i spokojna kolorystyka oparta na ciepłych beżach, ecru i odcieniach naturalnego drewna. Pojawiają się też subtelne akcenty kolorystyczne – terakota, oliwka, pudrowy róż czy dymny błękit. Dzięki nim minimalistyczna baza nabiera charakteru, ale nie traci swojej ponadczasowości.
Projektantki świadomie unikały wnętrza, które wygląda jak gotowa scenografia do sesji zdjęciowej. Zamiast tego postawiły na atmosferę budowaną detalami i osobistymi przedmiotami właścicieli. W korytarzu powstała galeria rodzinnych zdjęć, w pokoju Zosi pojawiło się rękodzieło i kolorowa mapa, a półki wypełniły ceramiczne drobiazgi i pamiątki z podróży. Dzięki temu przestrzeń stała się autentyczna i bardzo osobista.
Pokój dla dziewczynki
Szczególną uwagę poświęcono pokojowi córki. Choć dziś odpowiada potrzebom kilkuletniego dziecka, został zaprojektowany tak, by dojrzewał razem z Zosią. Wszystko przygotowano z myślą o kolejnych etapach życia – od dzieciństwa po nastoletniość.
Obecnie wnętrze pokoju dziecięcego wypełniają miękkie tkaniny, pastelowe akcenty i miejsce do zabawy, ale bez większych zmian będzie mogło w przyszłości stać się pokojem uczennicy czy nastolatki.
Duże okna i światło
Ważną rolę w projekcie odgrywa światło. Duże okna otwierają wnętrze na ogród, a lniane zasłony filtrują promienie słońca, nie odbierając przestrzeni lekkości. Nawet korytarz został doświetlony świetlikiem, dzięki czemu naturalne światło dociera również do głębi domu. Wieczorem atmosferę buduje starannie zaplanowane oświetlenie sztuczne. Każde pomieszczenie ma kilka źródeł światła - od ogólnego, przez funkcjonalne, aż po nastrojowe. Wszystkie emitują ciepłą temperaturę barwową, która sprawia, że wnętrze po zmroku staje się spokojne i kojące.
Choć projekt był dopracowywany jeszcze przed rozpoczęciem budowy, realizacja przyniosła kilka niespodzianek. Zmiany w układzie okien i zmniejszenie przestrzeni kuchennej wymagały przeprojektowania części zabudów oraz dostosowania wyposażenia. Pojawiło się też wyzwanie związane z rekuperacją, którą ostatecznie przeniesiono do pralni. Wymagało to dodatkowej „gimnastyki” projektowej, ale nie wpłynęło na końcowy efekt.
Dziś trudno uwierzyć, że we wnętrzu cokolwiek mogłoby wyglądać inaczej. Dom sprawia wrażenie harmonijnego, spokojnego i niezwykle naturalnego.
Nie podąża ślepo za modą, choć można w nim odnaleźć inspiracje stylem japandi czy warm modern. Najważniejsze jest jednak coś innego - poczucie autentyczności. To przestrzeń stworzona po to, by dobrze żyło się w niej każdego dnia.





