„Jestem tylko skromnym architektem” - mówi Ferruccio Laviani. Na taki dystans może pozwolić sobie tylko ktoś, kto jest prawdziwą gwiazdą światowego projektowania.

Ferruccio Laviani z wizytą na Mood Concept Show

Ferruccio Laviani przyjechał do Warszawy, by wziąć udział w Mood Concept, niezwykłym wydarzeniu poświęconym promowaniu dobrych marek i oryginalnego wzornictwa. Laviani, który jest dyrektorem artystycznym marki Kartell, nie tylko zaprojektował jej stoisko, ale także oprowadzał po nim dziennikarzy opowiadając historię swoją i słynnych przedmiotów znajdujących się w portfolio firmy. Urzekał dowcipem, sypał anegdotami, a jednocześnie był niezwykle stanowczy. To wtedy, gdy mówił o znaczeniu oryginalności projektów. Laviani jest bowiem zaprzysięgłym przeciwnikiem tych, którzy kopiują autentyczne wzornictwo.

FERRUCCIO LAVIANI
Ur. 1960 w Cremonie. Ukończył prestiżowy Wydział Architektury Politechniki Mediolańskiej. Jest jednym z najbardziej uznanych włoskich designerów, dyrektorem artystycznym marki Kartell, dla której zaprojektował m.in. lampę Bourgie zaliczaną do współczesnych ikon designu. Pracował również dla takich marek jak: Foscarini, Flos, Dada/Molteni, Emmemobili, Cassina, de Padova i wielu, wielu innych.

Ferruccio Laviani ma na swoim koncie dziesiątki projektów, wśród których są prawdziwe bestsellery, m.in. lampy: Bourgie, Taj, czy Bloom (Kartell). Mimo swojej pozycji pozostaje człowiek o ujmującej osobowości. Szczerze zachwycił się Warszawą, czemu dał wyraz podczas naszej rozmowy.

Podczas Mood Concept Ferrucio Laviani przedstawił filizofię marki Kartell.

Wywiad z Ferruccio Lavianim

Dlaczego gwiazda światowego projektowania odwiedza Warszawę? Mógłby Pan teraz być w Nowym Jorku, Dubaju lub Singapurze?

Proszę nie przesadzać z tą „gwiazdą”. Jestem tylko skromnym architektem.

Fantastycznie, że pozostał pan skromnym, ale pańskie portfolio i dokonania są imponujące. Tymczasem słyszałam, że zamierza pan być na stoisku marki Kartell?

Uważam to za swój obowiązek. Jestem dyrektorem artystycznym marki, twórcą stoiska, dlatego z ogromną przyjemnością spędzę na nim czas. To ważna część mojej pracy. Tym bardziej, że współczesny design nie polega tylko na sprzedaży produktów, ale raczej na kreowaniu pewnej atmosfery. Właśnie temu służą budowane przez nas stoiska. Chcemy by towarzyszyła im pewna opowieść, by zwiedzający dostali przekaz, który będzie mocno oddziaływał na ich wyobraźnię, emocje, odczucia.

Jak dzieli pan czas między projektowanie, a inne obowiązki wynikające między innymi z pełnionych przez pana funkcji?

Początkowo miałem z tym trudności, ale musiałem się tego nauczyć. To był proces, ale wciąż jestem projektantem, a nie tylko menadżerem. Podczas pobytu w Warszawie bardzo dużo uwagi zwraca pan na to, byśmy kupowali wyłącznie oryginalne wzornictwo. Tymczasem wiele osób wciąż szuka okazji, chcą kupić coś taniej.

Rozumie pan taki tok postępowania?

Rozumiem, co nie znaczy, że popieram. Wręcz przeciwnie. Każdy przedmiot ma swoją historię. Weźmy na przykład lampę Bourgie. Była rodzajem żartu, a proszę idealnie trafiła w swój czas, kiedy odbiorcy szukali czegoś klasycznego. Tak stała się jednym z bestsellerów marki. Zresztą ja nienawidzę kopiowania samego siebie, a co dopiero mówić o innych. Za każdym razem szukam innego pomysłu, chcę zaskakiwać sam siebie i odbiorców. Dlatego wierzę tylko w moc oryginalnych projektów!

My możemy się wiele dowiedzieć od Pana, ale czy coś inspirującego wyniesie pan z Warszawy?

Muszę przyznać, że stolica Polski bardzo mnie zaskoczyła. To piękne tętniące życiem miasto z fantastyczną architekturą (podczas spaceru Laviani docenił zwłaszcza powojenną architekturę modernistyczną, a.gr). Mam nadzieję, że Mood Concept stanie się nie tylko imprezą handlową. Warszawa zasługuje na design week z prawdziwego zdarzenia. Na miejsce, gdzie będzie można żywo dyskutować o designie i nowych trendach.

Laviani projektuje stoiska marki Kartell, by oddać ducha marki.