O sztuce, kolekcjonerstwie i urządzaniu wnętrz rozmawiamy z artystką i projektantką Veronicą Taussig.

CnW: Jak wyglądało pani życie ze sztuką, zanim nie zaczęła pani sama jej uprawiać?

Veronica Taussig: Już w dzieciństwie byłam otoczona pięknymi przedmiotami - moi rodzice i dziadkowie kolekcjonowali antyki oraz obrazy. W dorosłym życiu miałam natomiast wielu znajomych, którzy byli związani ze sztuką, w tym także kolekcjonerów.

Pani także jest kolekcjonerką. Czy w pani kolekcji sztuki są także polscy artyści?

Tak, zbieram także prace polskich artystów. Najbardziej lubię rzeźby Barbary Falender i Magdaleny Abakanowicz oraz obrazy Henryka Stażewskiego. Ale mam też dzieła takich twórców jak Edward Dwurnik, Franciszek Starowieyski, Andrzej Wróblewski, Ryszard Winiarski i Jerzy Duda-Gracz.

Pani droga artystyczna jest niezwykła, bo sztukę zaczęła pani tworzyć dość późno, już na emeryturze. Czy nie żałuje pani, że nie zajęła się nią wcześniej?

Trochę żałuję, ale nie miałam wyboru. Pracowałam jako projektantka wnętrze i to zajęcie pochłaniało mnie bez reszty. Poza tym to też był pewien rodzaj sztuki.

Co było bezpośrednim impulsem do zajęcia się sztuką i dlaczego wybrała pani rzeźbę?

Sztuką zajęłam się pod wpływem prac Henriego Matisse’a, które widziałam na jednej z wystaw. A dlaczego rzeźba? To był przypadek. Zawsze lubiłam tę formę ekspresji.

Pani twórczość nawiązuje do tradycji awangardy.

Swoje prace usytuowałabym raczej w nurcie sztuki konkretnej. To, co tworzę, wypływa bezpośrednio ze mnie i dopiero potem widzę analogie między własnymi pracami a dziełami innych artystów.

Pracowała pani przez lata jako projektant wnętrz. Jaka ich stylistyka jest pani najbliższa?

Uwielbiam mix nowego ze starym. Dzięki takiemu połączeniu wnętrze staje się wygodne i przytulne. Urządzając domy, zawsze starałam się dobrać dobrej klasy antyki, które dodają wnętrzu stylu. Ważne jest też, żeby znajdowały się w nim książki.

A jaka pani zdaniem jest rola sztuki we wnętrzach?

Dla mnie sztuka jest koniecznym elementem aranżacji wnętrza. Zawsze kiedy patrzę na swoją skończoną rzeźbę, wyobrażam sobie, gdzie pasowałaby najbardziej, tak żeby sprawiała jak najwięcej przyjemności oglądającemu. Byłoby wspaniale, gdyby w każdym domu czy biurze znajdowało się przynajmniej jedno dzieło sztuki. Wówczas wielu ludzi, nie tylko właściciel, mogłoby mieć kontakt ze sztuką.

Zdjęcia z wernisażu wystawy „Veronica Taussig. Przekroczenia/Crossing”, Galeria Apteka Sztuki, Warszawa, do 18 maja, www.aptekasztuki.eu