Zdarzają się wnętrza, które wymagają od nas uwagi, i takie, którym nie potrzeba słów. Wnętrza nastrojowe i takie, które pasują tylko nielicznym. Takie, w których najważniejsza jest faktura, i te uderzające feerią kolorów. Takie, do których się wchodzi i czuje się jak u siebie, i te budzące od razu sympatię. Tym ostatnim jest mieszkanie urządzone przez Dorotę Kudłę-Kubrakiewicz, w którym zamieszkali Agnieszka i Krystian.

Energetyzujące wnętrza

Wnętrze miało być: punkt pierwszy - energetyzujące, pobudzające do działania; punkt drugi - nieprzytłaczające; punkt trzeci: w stylu lat 50. i 60. Zadanie nie było z tych najtrudniejszych, ale za to wymagających.

Linoryt Wojciecha Tylbor-Kubrakiewicza przez przypadek zgrał się z zasłonami. Błękit w górnej części grafiki odpowiada dywanowi marki Louis de Poortere w tym samym odcieniu. Fotel jest z IKEA. Żółty narożnik jest od Scandic Sofa.

- Właścicielom, Agnieszce i Krystianowi, zależało na tym, żeby wnętrze nie było ciężkie wizualnie, co łatwo osiągnąć dzięki wprowadzeniu wielości barw i faktur. Czy będą to barwy nasycone, czy pastelowe, zależy już od gustu - opowiada Dorota.

I, co warto dodać, od układu mieszkania względem stron świata. W tym przypadku oświetlenie sprawiało pewną trudność, bo większość okien wychodzi na wschód, a okna tarasu na północ. A użycie odpowiedniej barwy zależy właśnie od światła, które pada na przykład na pomalowaną ścianę. Ale że Dorota jest za pan brat z kolorami, i bardzo lubi z nimi pracować, więc spokojnie z tym wyzwaniem sobie poradziła. Postanowiła użyć kontrastowych zestawień wielu barw, jednak dobranych w taki sposób, żeby się dopełniały, a nie tworzyły dysharmonię. Pozostało tylko pytanie: jakich?

Kolor fioletowy na ścianie nie występuje nigdzie indziej. Stanowi kontrapunkt dla powtarzających się w różnych pomieszczeniach granatów, żółcieni oraz różów.

- Zapytałam Agnieszkę, jakie są jej ulubione kolory. Odpowiedziała, że żółty, niebieski i różowy. Przygotowałam zatem moodboardy z kilkoma zestawieniami tych barw, w różnych odcieniach i natężeniu, dopełnionych różnymi kolorami uzupełniającymi - wspomina Dorota.

Strefę wypoczynkową symbolicznie oddziela od jadalni i kuchni kształt tarasu oraz dwa różne materiały na podłodze: dębowy jasny parkiet i posadzka z mikrocementu.

- A ponieważ ważne jest dla mnie, żeby właściciele dobrze czuli się w stworzonym wnętrzu, zwracam uwagę również na to, aby do niego pasowali i dobrze w nim wyglądali. Dlatego przy rozważaniu kolorystyki brałyśmy pod uwagę nawet odcień skóry Agnieszki. To była fajna zabawa, a myślę, że dla Agnieszki ciekawe doświadczenie! - śmieje się.

Stół dębowy jest z Meble Matkowski. Krzesła to dwa modele Nord A-2320 firmy Fameg oraz niebieskie składane IKEA zaprojektowane przez Nielsa Gammelgaarda w latach 70. Od strony kuchni stoi krzesło Paged. Lampa nad stołem to ikona duńskiego designu - model PH 5 marki Louis Poulsen, zaprojektowana przez Poula Henningsena. Lampy wiszące w kuchni to równie kultowe Ball marki Frandsen - też duńskiej. Kafle nad szafkami kuchennymi są marki Elisa Passino, która oddaje ducha lat 60. Wazon z pofalowanymi uszami pochodzi z pracowni PAITITI Studio.

Jednak nie ma takiego projektu, w którym nie napotkałoby się jakiejś przeszkody. Czasem zdarza się bowiem, że nie można użyć jakiegoś koloru „zgodnie z zasadami”, to znaczy w taki sposób, w jaki zwykło się go stosować w danym stylu wnętrza. Tak było z posadzką. Właściciele bardzo często podróżują po Skandynawii. Szczególnie inspirujący jest dla nich duński design.

Ścianę ożywia dekoracyjna naklejka od calima.pl. Łóżko kontynentalne jest z IKEA, a zagłówek, tak jak szafa, został zrobiony na zamówienie wg projektu Doroty Kudły-Kubrakiewicz. W szafie zamontowano gałki, które zostały zamówione w Vince Design. Lampy wiszące są marki Artera, a kinkiet na zagłówku - Frandsen.

- Niestety, występujący we wnętrzach kopenhaskich naturalny dąb, który z upływem czasu ciemnieje, był przy tak dużej powierzchni podłogi za intensywny. Stąd jasna dębowa jodełka jako baza skontrastowana z gładką posadzką z mikrocementu – wyjaśnia swój wybór projektantka.

Regał ze sklejki został wykonany na zamówienie. Razem z parkietem ułożonym w jodełkę studzą wielość barw.

Nagromadzenie kolorów w łazience

Najwięcej kolorów przypadających na metr kwadratowy jest chyba w łazience. - Użyłam tu tylko pięciu barw - mówi Dorota. Kluczowe jest słowo „tylko”, bo owe barwy znajdują się na niecałych trzech metrach!

Kolorowe kafelki w łazience są włoskiej marki 41zero42, która słynie z oryginalnych projektów płytek. Wanna z przesłoną prysznicową jest od Kaldewei, a armatura od Hansgrohe.

A jakby tego było mało, jest tu jeszcze duża zabudowa kryjąca szafę gospodarczą z pralką i suszarką. Jednak mówiąc na poważnie, przy tylu kolorach zwraca uwagę ich dobre wyważenie i rozsądek przy wyborze, bo elementy kolorystyczne są niewielkie i zgrabnie rozmieszczone, przez co łazienka wydaje się wyciszona w stosunku do reszty mieszkania.

Barwne grafiki

W stylistyce wnętrza ważną rolę odegrały również barwne grafiki. Jedna z nich wisi nad kanapą i idealnie pasuje kolorystycznie do salonu. Pytanie: co było najpierw, wnętrze czy obraz? 

Nad komodą vintage, która przyjechała z poprzedniego mieszkania właścicieli, wiszą kinkiety marki Foscarini oraz lustro od Ferm Living.

- Autorem grafiki jest mój mąż, Wojciech Tylbor-Kubrakiewicz. Często stosuję w projektach jego prace. Może chodzi o to, że choć działamy na innych polach sztuki, to jednak w jakiś sposób się dopełniamy? – zastanawia się Dorota. – Nieraz łapię się na tym, że kiedy urządzam jakiś dom, nachodzi mnie myśl: „grafika Wojtka świetnie pasowałaby do tego wnętrza!”. I tak było również w tym przypadku – opowiada. I przyznaje: - Takiego nagromadzenia kolorów jak w mieszkaniu Agnieszki i Krystiana dawno nie stosowałam. Ale wszyscy czerpaliśmy z tego dużo radości i będziemy zawsze miło ten projekt wspominać.

Ta toaleta to jedyne tak oszczędne w kolory miejsce. Płytki są marki 41zero42. Wnętrze rozjaśniają tylko ściana pomalowana na blady róż i mały kinkiet od Flos. Podświetlane lustro jest firmy Multikos. Ceramika i armatura to kolejno marki Internity Home i Hushlab.
Autor
Energetyzujące wnętrza. W tym mieszkaniu jest aż 10 kolorów
Monika Utnik
Dziennikarka, wieloletnia redaktorka pism wnętrzarskich, absolwentka polonistyki i italianistyki Uniwersytetu Warszawskiego, autorka książek dla dzieci. Zadebiutowała...