Przy całej swojej elegancji to przede wszystkim miejsce zaprojektowane do rodzinnego życia. Za projektem stoi pracownia SAAN Architekci, założona w 2020 roku przez Aleksandrę Niedużak i Igę Sawicką. Willa w Bielawie, jedna z wcześniejszych realizacji pracowni, zdobyła nagrodę International Property Awards jako Best Residential Interior Private Residence in Poland, a jury Japan International Pioneer Design Award przyznało jej Silver Award w kategorii Villa Space. Doceniano harmonię, wybór naturalnych materiałów dobranych pod kątem trwałości oraz panoramiczne przeszklenia zacierające granicę między wnętrzem a krajobrazem. Prezentowany dom pod Warszawą wyrasta z tego samego myślenia, a do tego stanowi zupełnie nowe wyzwanie: inwestorzy powierzyli jednemu zespołowi zarówno projekt budynku, jak i wnętrz.
Dom i las
Dom o powierzchni 249 m2 został zaprojektowany jako naturalna część leśnego krajobrazu, w którym architektura nie konkuruje z otoczeniem, lecz wpisuje się w jego rytm i skalę. Już sama elewacja budynku buduje to wrażenie: okładzina z kamienia, układana w poziome i pionowe pasy, z dystansu może przywodzić na myśl rytm drewnianych desek, dzięki czemu bryła miękko wtapia się w sosnowe tło. Z bliska ujawnia jednak swój właściwy charakter: materialną trwałość i precyzję kamiennej struktury, która daje poczucie stabilności i zakorzenienia w miejscu.
Ten sam sposób myślenia o relacji z krajobrazem przenosi się do wnętrza, gdzie panoramiczne przeszklenia otwierają dom na las, a paleta materiałów - drewno, kamień i tkaniny - została dobrana tak, by subtelnie rezonować z barwami otoczenia, zamiast je naśladować. Całość opiera się na założeniu trwałości i domu, który z biegiem lat tylko nabiera głębi.
Lewitujące schody
Parter domu to otwarta przestrzeń, w której salon, jadalnia i kuchnia tworzą płynny ciąg bez wyraźnych granic między nimi. Spoiwem jest tu drewno, które pojawia się na posadzce, w zabudowach, na schodach.
Każdy z elementów był dopracowywany kolorystycznie, żeby uzyskać spójność z otoczeniem i subtelne nawiązanie do barw lasu za oknem. We wnętrzach dominuje spokojna paleta naturalnych materiałów: ciemnego drewna, kamienia, odcieni beżowego, zieleni, również tej przenikającej do wnętrza przez wielkoformatowe przeszklenia, dzięki czemu granica między wnętrzem a zewnętrzem jest płynna.
Wrażenie tej miękkości i pewnej nierealności przestrzeni wzmacnia dodatkowo pionowa tafla szkła katedralnego, ustawiona naprzeciw schodów i wznosząca się na pełną wysokość kondygnacji, filtrująca światło w sposób niemal malarski. Najbardziej wyrazistym elementem tej strefy są schody. Inwestorzy marzyli o efekcie lewitujących stopni. Zastany stan konstrukcji, z wylanymi już biegami, wymagał więc projektowego kompromisu i precyzyjnego „odchudzenia” ich wizualnej obecności: drewniane okładziny o starannie dobranym wybarwieniu łączą się z fornirowaną ścianą biegnącą wzdłuż klatki, tworząc wrażenie jednej rzeźbiarskiej płaszczyzny. Kształt schodów to efekt wspólnej pracy wykonawcy, stolarza oraz zespołu projektowego SAAN. Balustrada ze szkła usuwa kolejne warstwy wizualnego ciężaru, pozwalając, by światło i barwy natury przenikały przez całą wysokość domu, a sama konstrukcja schodów wydaje się zawieszona między kondygnacjami.
Marzenie o kominku
Innym marzeniem rodziny był kominek. Kamienna obudowa w kremowej tonacji jest celowo spokojna, niemal wycofana. Kominek ma być centrum strefy dziennej w tradycyjnym sensie, z miejscem na bożonarodzeniowe skarpety i centrum rodzinnych wieczorów, ale bez nadmiernego sentymentalizmu w formie.
Wygodne sypialnie i garderoby
Na piętrze znajdują się sypialnie i garderoby. Ciemne drewno orzechowe pojawia się tu jeszcze intensywniej niż na parterze, w okładzinach ścian, w zabudowach i elementach stolarki.
Przestrzeń jest bardziej zwarta i intymna, w której meble i architektura stapiają się w jedną całość. Mimo tej gęstości materiałów sypialnie nie są ciężkie, bo każda z nich otwiera się na zewnątrz przez starannie rozmieszczone okna. Widok z każdego z pomieszczeń jest inny, wszędzie jednak jest to leśny krajobraz, który otacza dom ze wszystkich stron.
Elegancki gabinet
Szczególnie ciekawie został zaprojektowany gabinet. Na co dzień funkcjonuje jako eleganckie biuro, a w razie potrzeby zmienia się w pokój gościnny: łóżko chowane jest w zabudowie szafy i nie zdradza swojej obecności żadnym detalem. Centralnym elementem w gabinecie jest biurko z kamiennym blatem osadzonym na orzechowym stelażu, wyposażone w kółka, co pozwala swobodnie zmieniać układ pomieszczenia. To jeden z tych gestów, których nie widać na pierwszy rzut oka, ale które decydują o tym, jak przestrzeń działa w codziennym użytkowaniu.
Ściana za biurkiem jest w całości pokryta fornirowaną płytą orzechową, a wysokie okno z żaluzją wpuszcza do środka rozproszone światło i widok zieleni.
Ponadczasowy minimalizm łazienki
Łazienki w domu utrzymane są w tej samej palecie materiałowej co reszta wnętrz: kamień o ciepłej, kremowej tonacji z delikatnym rysunkiem żyłek pokrywa ściany i podłogi, a szafki podumywalkowe wykonane są z ciemnego orzecha. Każda z łazienek ma inną wielkość i układ, ale we wszystkich rządzi ta sama zasada: żadnego wizualnego chaosu.
Akcesoria higieniczne są schowane, wnęki na kosmetyki ukryte, a blaty celowo puste. Oświetlenie odgrywa tu istotną rolę: ciepłe, punktowe światło odbija się w kamieniu i sprawia, że łazienki zyskują atmosferę „nierealności” obecną na parterze. Materiały zostały dobrane tak, aby nie starzeć się wraz z trendami.
Siłownia, sauna i basen
Na poziomie parteru, bezpośrednio przy wyjściu na basen i ogród, znajduje się siłownia z pełnym wyposażeniem do treningu. Panoramiczne przeszklenie otwiera ją na las sosnowy, przez co nawet podczas ćwiczeń mamy kontakt z otoczeniem.
Pomieszczenie trzyma się tego samego kodu materiałowego co reszta domu: pojawia się tu okleina orzechowa na ścianach i jasna dębowa posadzka. Sąsiadująca sauna fińska za szklanymi drzwiami w orzechowej ramie zamyka tę strefę w naturalny sposób.
Wnętrza, które z upływem lat szlachetnieją
Ten dom pod Warszawą to efekt dobrego porozumienia między inwestorami a architektkami. Obydwie strony miały podobne oczekiwania wobec materiałów i detali, i ta zbieżność widoczna jest w tym, jak dom wygląda z bliska.
A wiele z decyzji ujawnia się dopiero po chwili: szklane tafle i transparentne balustrady, które rozbijają i przepuszczają światło zamiast je blokować, lampy nad wyspą kuchenną i stołem w salonie zebrane w organiczną kompozycję, których kształty dyskretnie nawiązują do krajobrazu, oliwkowe krzesła z tkaniny bouclé, których barwa między khaki a leśnym mchem nieprzypadkowo koresponduje z tym, co za oknem.
W tej konsekwencji nie ma efektowności, jest raczej spokojna wiara w materiały, które dobrze znoszą czas: trwałość kamienia i drewno, które z upływem lat nie tyle się zmienia, co szlachetnieje, łapiąc światło, dotyk i codzienne ślady użytkowania. To właśnie w tej powolnej transformacji, zmianach pór roku, w natężeniu światła i nasyceniu barw będzie się ujawniać pełnia projektu.






