Mało jest wnętrz, które są równie konsekwentne. Wszystkie elementy zostały tu starannie skomponowane, tworząc spójną, a zarazem odważną całość. Jednak zanim na ścianach zawisły obrazy, na stołach pojawiły się dodatki, a na kanapach - poduszki, Adriana Hibner z pracowni Hibner Architekci przeprowadziła w budynku prawdziwą rewolucję.

Nietuzinkowe mieszkanie

Dom w stanie deweloperskim znajdował się na osiedlu nieopodal centrum Płocka, a jednocześnie w otoczeniu pięknych terenów zielonych. Z okien roztacza się fantastyczny widok na naturę, który architektka uczyniła jednym z ważnych elementów projektu. Niepozorna z zewnątrz bryła okazała się wdzięczną przestrzenią do stworzenia absolutnie nietuzinkowego wnętrza.

Efektowną ozdobą części wypoczynkowej jest długi na cztery metry kominek parowy.

Wymagało to jednak całkowitej zmiany pierwotnie zaprojektowanego układu funkcjonalnego. Na parterze architektka całkowicie odwróciła pierwotną koncepcję, zmieniając lokalizację łazienki dla gości i miejsc do przechowywania. Dużo uwagi poświęcono też temu, co zwykle pozostaje niewidoczne - instalacjom, rekuperacji i klimatyzacji. 

Wykonany na indywidualne zamówienie według projektu architektki stół jadalniany zestawiono z krzesłami marki Calligaris. Obraz na zamówienie namalował Grzegorz Worpus-Budziejewski. Całość dopełniają sztukaterie marki ORAC.

- W tym wnętrzu bardzo dumna jestem z tego, czego nie widać - mówi Adriana Hibner, wskazując na okrągłe, gipsowe ukryte otwory rekuperacji, klimatyzacji oraz wentylacji kominka.

Biel i czerń, przełamane kroplą indygo, tworzą wyrazistą paletę, która konsekwentnie przewija się w całym wnętrzu.

Efektownie i nowocześnie - wyrafinowany wystrój wnętrz

Gdy układ funkcjonalny domu został już dopasowany do potrzeb przyszłych mieszkańców, młodego, dynamicznego małżeństwa i ich cudownego czarnego psa, architektka mogła skupić się na wystroju. Inwestorzy trafili do niej z polecenia i choć była to ich pierwsza współpraca, od początku obdarzyli ją ogromnym zaufaniem. Sami mieli jedynie wstępny zarys stylistyczny.

Blaty kuchenne otrzymały wykończenie z konglomeratu.

Marzyły im się sztukaterie i odniesienia do szeroko rozumianego stylu glamour. Adriana Hibner pokazała im jednak, że dekoracyjność nie musi oznaczać przepychu, a wnętrze może być jednocześnie efektowne, nowoczesne i wyrafinowane. W wyniku długich rozmów wyłoniła się ciekawa wizja wnętrza, za którą inwestorzy mieli odwagę podążyć.

Za fornirowanymi drzwiami w kuchni ukryto lodówkę i zamrażarkę. AGD marki Miele.

Jedną z pierwszych ważnych decyzji był wybór palety kolorystycznej, która miała zdefiniować charakter całej realizacji. Architektka przyznaje, że jest „czarnolubna”, ale po raz pierwszy w swojej karierze spotkała klientkę, która równie mocno jak ona uwielbia czerń. A że przeciwieństwa się przyciągają, drugim wiodącym kolorem została biel.

Bazą aranżacji strefy dziennej jest podłoga wykończona ceramiczną jodełką.

To odważne zestawienie barw, zwłaszcza dziś, gdy większość wnętrz utrzymana jest w kojącej i bezpiecznej, ale też często odrobinę monotonnej palecie beżów i brązów. Tutaj postawiono na mocne zestawienia, odważne łączenia, a całość uzupełniono dodatkiem kropli szlachetnego indygo.

Rant z polerowanego aluminium, którym wykończono wyspę kuchenną, przełamuje matową kompozycję zaskakującym akcentem połysku.
Ciekawym zabiegiem projektowym jest poprowadzenie w jednej linii wyspy kuchennej i półki pod lustrem w przedpokoju oraz zastosowanie w obu elementach tego samego wykończenia.

Tak zdecydowana paleta wymagała równie odważnych wyborów w kwestii mebli i wyposażenia. Ciekawy efekt dekoracyjny na parterze tworzą duże połacie postarzanych luster. Wykonał je zaprzyjaźniony z architektką rzemieślnik, który autorską metodą zmienia nowe, chłodne tafle w powierzchnie o cieplejszym, bardziej zindywidualizowanym charakterze. Część z nich wykorzystano do wykończenia drzwi prowadzących do garderoby.

W tym wnętrzu dopieszczony został każdy detal.

Choć wnętrze jest zdecydowanie nowoczesne, znalazło się w nim również miejsce na wymarzone przez inwestorów sztukaterie. Adriana Hibner po raz kolejny sięgnęła po zasadę kontrastu, zestawiając ten klasyczny element, kojarzony przede wszystkim z wnętrzami historycznymi, z nowoczesną architekturą i umeblowaniem.

W prywatnej części domu, zlokalizowanej na piętrze, podłogę wykończono drewnianym parkietem marki Weitzer Parkett. W gabinecie najważniejszym elementem wyposażenia jest biurko Miniforms. Główne oświetlenie zapewnia kinkiet DCW.

Wśród mebli znalazły się modele renomowanych włoskich marek, takich jak Calligaris, Nicoletti Home, Gessi, Inbani ale także elementy wykonane na zamówienie według projektu architektki - efektowny stół jadalniany, łóżko oraz ciekawy, przeskalowany puf XXL w sypialni.

Tapicerowany zagłówek, łóżko i puf XXL zostały wykonane na zamówienie według projektu architektki. Szafki marki USM. Obraz autorstwa Grzegorza Worpusa-Budziejewskiego.

Całość dopełnia designerskie oświetlenie. Uwagę zwracają zwłaszcza lampy marki Luceplan umieszczone nad stołem.

W części jadalnianej system szyn sufitowych marki Aquform zestawiono z efektownymi lampami wiszącymi Soleil Noir marki Luceplan, które zawieszono nad stołem. Gwiazdą tej przestrzeni jest abstrakcyjny obraz autorstwa Grzegorza Worpusa-Budziejewskiego.

Ich futurystyczny kształt staje się niejako symbolem drogi, którą przeszli inwestorzy, od niewykrystalizowanych jeszcze marzeń o własnym wnętrzu po zamieszkanie w przestrzeni przypominającej teatr codzienności.

Efektowna wanna wolnostojąca marki Inbani sprzyja relaksowi.
Autor
Na scenie życia. Nieszablonowy projekt wnętrz w czerni i bieli
Anna Grużewska
Dziennikarka, redaktorka, miłośniczka designu i malarstwa. Skończyła warszawską ASP i Wydział Dziennikarstwa UW. Redaktor naczelna magazynu Czas na Wnętrze. Ogląda sesje,...