Mało jest wnętrz, które są równie konsekwentne. Wszystkie elementy zostały tu starannie skomponowane, tworząc spójną, a zarazem odważną całość. Jednak zanim na ścianach zawisły obrazy, na stołach pojawiły się dodatki, a na kanapach - poduszki, Adriana Hibner z pracowni Hibner Architekci przeprowadziła w budynku prawdziwą rewolucję.
Nietuzinkowe mieszkanie
Dom w stanie deweloperskim znajdował się na osiedlu nieopodal centrum Płocka, a jednocześnie w otoczeniu pięknych terenów zielonych. Z okien roztacza się fantastyczny widok na naturę, który architektka uczyniła jednym z ważnych elementów projektu. Niepozorna z zewnątrz bryła okazała się wdzięczną przestrzenią do stworzenia absolutnie nietuzinkowego wnętrza.
Wymagało to jednak całkowitej zmiany pierwotnie zaprojektowanego układu funkcjonalnego. Na parterze architektka całkowicie odwróciła pierwotną koncepcję, zmieniając lokalizację łazienki dla gości i miejsc do przechowywania. Dużo uwagi poświęcono też temu, co zwykle pozostaje niewidoczne - instalacjom, rekuperacji i klimatyzacji.
- W tym wnętrzu bardzo dumna jestem z tego, czego nie widać - mówi Adriana Hibner, wskazując na okrągłe, gipsowe ukryte otwory rekuperacji, klimatyzacji oraz wentylacji kominka.
Efektownie i nowocześnie - wyrafinowany wystrój wnętrz
Gdy układ funkcjonalny domu został już dopasowany do potrzeb przyszłych mieszkańców, młodego, dynamicznego małżeństwa i ich cudownego czarnego psa, architektka mogła skupić się na wystroju. Inwestorzy trafili do niej z polecenia i choć była to ich pierwsza współpraca, od początku obdarzyli ją ogromnym zaufaniem. Sami mieli jedynie wstępny zarys stylistyczny.
Marzyły im się sztukaterie i odniesienia do szeroko rozumianego stylu glamour. Adriana Hibner pokazała im jednak, że dekoracyjność nie musi oznaczać przepychu, a wnętrze może być jednocześnie efektowne, nowoczesne i wyrafinowane. W wyniku długich rozmów wyłoniła się ciekawa wizja wnętrza, za którą inwestorzy mieli odwagę podążyć.
Jedną z pierwszych ważnych decyzji był wybór palety kolorystycznej, która miała zdefiniować charakter całej realizacji. Architektka przyznaje, że jest „czarnolubna”, ale po raz pierwszy w swojej karierze spotkała klientkę, która równie mocno jak ona uwielbia czerń. A że przeciwieństwa się przyciągają, drugim wiodącym kolorem została biel.
To odważne zestawienie barw, zwłaszcza dziś, gdy większość wnętrz utrzymana jest w kojącej i bezpiecznej, ale też często odrobinę monotonnej palecie beżów i brązów. Tutaj postawiono na mocne zestawienia, odważne łączenia, a całość uzupełniono dodatkiem kropli szlachetnego indygo.
Tak zdecydowana paleta wymagała równie odważnych wyborów w kwestii mebli i wyposażenia. Ciekawy efekt dekoracyjny na parterze tworzą duże połacie postarzanych luster. Wykonał je zaprzyjaźniony z architektką rzemieślnik, który autorską metodą zmienia nowe, chłodne tafle w powierzchnie o cieplejszym, bardziej zindywidualizowanym charakterze. Część z nich wykorzystano do wykończenia drzwi prowadzących do garderoby.
Choć wnętrze jest zdecydowanie nowoczesne, znalazło się w nim również miejsce na wymarzone przez inwestorów sztukaterie. Adriana Hibner po raz kolejny sięgnęła po zasadę kontrastu, zestawiając ten klasyczny element, kojarzony przede wszystkim z wnętrzami historycznymi, z nowoczesną architekturą i umeblowaniem.
Wśród mebli znalazły się modele renomowanych włoskich marek, takich jak Calligaris, Nicoletti Home, Gessi, Inbani ale także elementy wykonane na zamówienie według projektu architektki - efektowny stół jadalniany, łóżko oraz ciekawy, przeskalowany puf XXL w sypialni.
Całość dopełnia designerskie oświetlenie. Uwagę zwracają zwłaszcza lampy marki Luceplan umieszczone nad stołem.
Ich futurystyczny kształt staje się niejako symbolem drogi, którą przeszli inwestorzy, od niewykrystalizowanych jeszcze marzeń o własnym wnętrzu po zamieszkanie w przestrzeni przypominającej teatr codzienności.






