Konrad już jakiś czas temu wpadł na pomysł, by profesjonalnie zająć się renowacją ceglanych murów. Stąd był już tylko krok, by pomyśleć o przywracaniu do życia całych chylących się ku upadkowi, niepotrzebnych domów.

- Wszyscy dziś zachwycają się loftami, których w Łodzi pełno. Ja uznałem, że warto zwrócić uwagę na stare budynki mieszkalne - mówi.

Salon z ceglaną sciana i modułową kanapą   Odrestaurowane stuletnie drzwi w nowoczesnym wnętrzu
Stare i nowe umiejętnie zmiksowane. Stuletnia cegła i takież drzwi (w całym domu zachowało się ich czworo), obok nich zaprojektowane w latach 60., niezmiennie nowoczesne komody z systemu USM Haller i już stuprocentowo współczesna modułowa sofa - barwna miękka wyspa w surowym pomieszczeniu.  

Pierwszy, który uratował od ruiny - sprzedał na pniu. Drugi postanowił odrestaurować dla siebie. Wypatrzył go pod Łodzią, na terenach dawnej niemieckiej osady. Niemcy zbudowali go na przełomie XIX i XX stulecia. Gdy po pierwszej wojnie odeszli, dom trafił w ręce Polaków.

Po drugiej wojnie przez długi czas zamieszkiwało tu aż osiem rodzin, jednak już od kilkunastu lat budynek stał pusty i niszczał.

- Kiedy zobaczyłem go po raz pierwszy, była to kompletna rudera - opowiada Konrad. - Właściciel chciał ją zburzyć, uznając, że tylko cegła rozbiórkowa może mieć tutaj jakąś wartość. No i kupiłem całość praktycznie za cenę tej cegły.

Dla nowego właściciela od początku było jasne, że dom, a właściwie to, co z niego pozostało, ma potencjał. Grube (60-centymetrowe!) mury nie wymagały docieplenia, fundament miał bardzo dobrą izolację, a wnętrze o powierzchni 300 m² stwarzało duże możliwości mieszkalne, choć wymagało gruntownej przebudowy.

Minimalistyczna kuchnia i jadalnia   Jadalnia - biały stylowy stół i nowoczesne krzesła Starcka
W jadalni krzesła-wiadoma Philippe Starcka, ale stół stary, kupiony za grosze w komisie z używanymi meblami. Żeby mógł udawać komplet z krzesłami, Konrad pociągnął go białym lakierem. Ale go nie odnawiał, drewno pozostawił jak było, podniszczone. Pod dłonią czuć wiek szacownego mebla. 

- Przede wszystkim trzeba było wymienić cały strop - wspomina Konrad. - Dzięki temu jednak mogłem ukształtować górę według własnych potrzeb.

Na piętrze powstała więc ogromna sypialnia z garderobą, po pokoju dla każdego z dwójki dzieci, łazienka, pralnia, a do tego antresole nad kuchnią i salonem, gdzie można było zmieścić na przykład bibliotekę.

A dół? Dół w zasadzie pozostał taki, jaki był. Tyle tylko, że rozebrano część ścian działowych, likwidując drobne izby. Teraz po jednej stronie klatki schodowej jest tylko kuchnia i salon, a po drugiej gabinet i część mokra - czyli wygodna łazienka z jacuzzi i sauna.

Równocześnie z przebudową wnętrza, trwały prace na zewnątrz budynku. Stary mur, choć solidny, był mocno nadszarpnięty zębem czasu i należała mu się solidna renowacja.

- Całą elewację zeszlifowaliśmy mechanicznie - opowiada Konrad. - Spośród kilku metod szlifowania cegły wybrałem tę, bo chociaż jest najbardziej pracochłonna, daje najlepszy efekt - tłumaczy. - Podstawowym warunkiem są tu umiejętności fachowców, ale tych miałem znakomitych, wiedziałem, że nie zawiodą.

W trakcie prac okazało się, że niektóre cegły są całkowicie zniszczone i trzeba je wymienić. Szczęśliwie oryginalny materiał był pod ręką. Rozebraliśmy stojącą nieopodal na wpół rozwaloną stodółkę i z niej wzięliśmy brakujące cegły. Pochodzą z tego samego okresu, są identyczne, dlatego odnowiony mur domu wygląda idealnie. Jak nowy, tylko znacznie piękniejszy niż te, które buduje się dzisiaj.

Blasku nowym-starym murom dodają - i to w sensie dosłownym - okna. Zostały powiększone, otrzymały nową stolarkę, a ich specjalne anteliosrebrne szyby z odblaskiem od zewnątrz lśnią niczym lustra, w których odbija się niebo i przeglądają drzewa.

Hol w ceglanym domu   Hol i schody w ceglanym domu   Minimalistyczny gabinet z kamienna mozaiką na podłodze
Hol. Obok surowej cegły uwagę zwraca niebanalna podłoga. Mozaikową kostkę wycięto z... resztek odkupionych od zakładu kamieniarskiego. Są tu granity i marmury, czasem się trafi trawertyn. Płytki w różnych kolorach, jedne błyszczące, inne matowe, gładkie lub żyłkowane, razem dają niezwykły efekt.      Gabinet. Konrad wygospodarował na niego miejsce na parterze i urządził niemal ascetycznie. Nie ma tu nic, co mogłoby rozpraszać uwagę. Chyba, że zapatrzymy się na podłogę...

Wewnątrz cały dom wydaje się być zalany światłem - nie tylko dzięki powiększonym oknom (dwa z nich zostały nawet zamienione na tarasowe), ale też za sprawą dodatkowych, które pojawiły się na nowym dachu.

Bo dach trzeba było zrobić od nowa - do wyrzucenia było nie tylko pokrycie, ale i więźba. Przy okazji pojawiły się w nim dodatkowe okna, w sumie dziewięć. Te, które są nad antresolami, znakomicie doświetlają salon i kuchnię na dole, ale też sypialnię, oddzieloną od antresoli mleczną szybą.

Jak urządzić dom, w którym główną rolę grają ściany z wiekowej cegły? Nie było wątpliwości - nowocześnie! Chociaż… Ulubione meble gospodarzy, komody, szafki i regały z systemu USM Haller, które się znalazły w salonie i sypialni, zaprojektowano w latach 60. ubiegłego stulecia.

- Toż to prawie antyki - śmieje się Konrad. - Takie meble od pół wieku produkuje się bez zmian, a wciąż pozostają ultranowoczesne. Można je składać, dowolnie zmieniając ich kształt i funkcje, nadają się do każdego wnętrza, no i są niezniszczalne. Nasze wędrują z nami z mieszkania do mieszkania. Przeprowadzaliśmy się z nimi już cztery razy i wszędzie zagrały idealnie. Zresztą pasują do wszystkiego, nie wyłączając staroci.

Antresola - biała aranżacja wnętrza   Starey budynek i nowoczesny wystrój wnętrza
Na antresoli znalazło się miejsce na kącik wypoczynkowy, bibliotekę, sypialnie... Każde wnętrze jest znakomicie doświetlone przez dachowe okna. A widoczna na zdjęciu mleczna szyba - to ściana sypialni, przez którą również dociera tam światło.   Biała komoda to jeden z wielu w tym domu mebli z systemu USM Haller. Są uniwersalne i ponadczasowe - choć zaprojektowane w latach 60. XX w., wciąż wyglądają nowocześnie.

Tych ostatnich akurat kilka się udało zachować. Konrad pieczołowicie odrestaurował czworo oryginalnych drewnianych drzwi, które były tu pewnie "od zawsze".

- Żadne inne nie miałyby takiego uroku - twierdzi.- Takie akcenty w nowoczesnych wnętrzach przełamują sterylność, tworzą klimat - dodaje.

Dlatego na przykład w kuchni, gdzie gospodarze postawili na absolutną prostotę i stuprocentową funkcjonalność, znalazł się stary stół na toczonych nogach, a w holu w charakterze ozdoby występują żeliwna maszyna do szycia i poniemiecka wyżymaczka, przed remontem wygrzebane z kąta pamiątki po poprzednich mieszkańcach.

Być może nawet po tych, którzy przed stu laty stawiali ten dom - wtedy zwyczajny, a dziś inny niż wszystkie. - Takiego efektu nie da się dzisiaj osiągnąć, budując dom od nowa. - zapewnia zadowolony Konrad. - Bo to właśnie w starej cegle i w sposobie jej ułożenia tkwi cały urok. Niepowtarzalny!