Kiedy udało im się przenieść z Piaseczna do Warszawy, Marzena i Przemek byli szczęśliwi. Kupili mieszkanie 79 m² w ogrodzonym budynku, z ochroną. A do tego idealna lokalizacja: Dolinka Służewiecka - do pracy kwadrans jazdy, dziesięć minut do szkoły.

Wszystkie meble, także rozkładany stół i stoliki kawowe, wykonano na zamówienie.   Biel, szarości, niebieskie akcenty wniosły do wnętrza ciepło i pogodę.
Przestrzeni, która powstała dzięki połączeniu salonu i kuchni, nie przeładowano sprzętami, za to zagospodarowano w niej wszystkie zakamarki. We wnęce obok filaru za telewizorem wmontowano regał na książki. Pod oknem, gdzie niegdyś był kaloryfer jest podręczna biblioteczka.   Biel, szarości, niebieskie akcenty wbrew początkowym obawom gospodarzy zamiast chłodu wniosły do wnętrza ciepło i pogodę.

Wygoda. A same wnętrza? - Urządziliśmy je, jak leciało, raczej bez specjalnego pomysłu. Po prostu wstawiliśmy stare meble i już - wspomina Marzena. - Od początku jednak wiedzieliśmy, że trzeba tu coś zmienić. Marzyłam o tym nieustannie, ale… Czas mijał, kąty coraz bardziej prosiły się o remont, a my jakoś nie mogliśmy się do tego zabrać.

Wreszcie po pięciu latach pojawił się impuls do działania: przecież w tym roku komunia syna i towarzyszący jej rodzinny zjazd! Teraz albo nigdy - powiedziałam. - I się zaczęło! To była prawdziwa rewolucja. Z mieszkania wyjechały wszystkie sprzęty - co się dało sprzedać, zostało sprzedane, reszta trafiła do letniego domku na działce rodziców.

- Czekałam na tę chwilę pięć długich lat, od kiedy tu zamieszkaliśmy - opowiada Marzena.

Ręcznie wykonane płytki wmontowano w drewno, tworząc z nich pastelowy wzór   zwykły zegarek, do którego została dorobiona rama z posklejanych rureczek.   Trzy lampy i dwa ozodobne elementy tworzą kompozycję, która zawisła nad stołem w jadalni.
W holu
Już od wejścia przyciąga uwagę oryginalna podłoga: kolorowe sześciokąty rozrzucone na dębowych deskach. Ręcznie wykonane płytki wmontowano w drewno, tworząc z nich pastelowy wzór. Wykończone pluszową tkaniną wygodne siedzisko to element szafy.
  Kolorowo, zabawnie, oryginalnie
Efektowne dodatki podkreślają lekkość wnętrza, wnoszą do niego pogodę. Trzy lampy i dwa ozodobne elementy tworzą kompozycję, która zawisła nad stołem w jadalni. Idealnie współgra z nimi widoczna w głębi szafka na wino. - To pomysł mojego męża - podkreśla gospodyni. - Bardzo fajny, bo szafeczka jest i praktyczna, i dekoracyjna. Obok butelek zwykle stoją na niej ozdoby, które można zmieniać. A zegar? To zwykły zegarek, do którego została dorobiona rama z posklejanych rureczek.

Jeśli ma być pięknie i nietuzinkowo, bez pomocy projektanta nie ruszymy - uznali gospodarze. - Szczęśliwie się okazało, że żona jednego z kolegów Przemka jest projektantką wnętrz. Bez niej, czyli Marty Kwiecień-Dąbskiej, to mieszkanie na pewno by tak nie wyglądało - mówi Marzena.

A jak właściwie miało wyglądać, gospodarze sami nie bardzo wiedzieli. - Podobał nam się styl skandynawski. Chciałam, żeby było urządzone spójnie, ale pomieszczenia miały się różnić, i tylko tyle potrafiłam Marcie powiedzieć - wspomina Marzena. - Wyobrażałam sobie, że po prostu będzie dużo drewna, białe ściany, czarne dodatki… Ku mojemu zaskoczeniu Marta proponowała kolejne rozwiązania odbiegające od moich wyobrażeń. Okazała się świetnym psychologiem! Do dziś jest dla mnie zagadką, skąd wiedziała, że tak świetnie się wszyscy poczujemy w pastelowym otoczeniu.

 
Pokój synów
Pomino różnicy wieku 18-letni Piotr i 9-letni Olek zgodnie uznali, że po remoncie chcą dzielić jeden pokój. Bracia nawet uczą się przy tym samym biurku - zrobione na zamówienie z lakierowanego na biało MDF-u jest odpowiednio długie dla nich obu. nad biurkiem zabawna ozdoba - komiksowa tapeta. - Można samemu wymyślić dialogi do przedstawionej na niej scenki i wpisać je w dymki. Ale jak dotąd dymki są puste, bo chłopcy wciąż szukają na nie pomysłu - śmieje się pani domu.
  Pokój chłopców to jedyne pomieszczenie w całym domu, gdzie królują wyłącznie biel, szarość i odważna męska czerń. Piętrowe łóżko, uzupełnione wygodnymi schodami, wykonano na zamówienie. na obu poziomach u wezgłowia są lampki i kontakty.

Drewno pozostało tylko na dębowej podłodze, a proste, robione na zamówienie meble zyskały kolor. - Te wszystkie biele, rozbłękitnione szarości, niebieskie akcenty, dodatki z kroplą różu zamiast chłodu, czego się początkowo obawiałam, przyniosły ciepło i pogodę. I choć nadały wnętrzom bardzo kobiecy charakter, również moi panowie czują się w nich znakomicie - zapewnia gospodyni. - Zresztą pokój synów jest prawdziwie męski, biało-czarny, głęboka czerń pojawia się tu nawet na ścianach.

- Z jednej strony trudno z takim przedsięwzięciem poradzić sobie samemu, z drugiej wcale nie jest łatwo oddać urządzenie domu w ręce innej osoby. Bo często trzeba zaufać w ciemno, nie mając pojęcia, jaki będzie rezultat - kontynuuje Marzena. - Tak przynajmniej było w moim przypadku.

 
Sypialnia
Wszystkie meble w tym pomieszczeniu zostały zrobione na zamówienie. Szafa i zabudowa pod sufitem tworzą wnękę, w której stanęło łóżko. Ścianę wykończono strukturalną tapetą, przypominającą fakturę dżinsu, ale w dotyku aksamitną. Uzupełniona lustrem toaletka z szufladkami w kolorze mięty i błękitu to projekt Marty Kwiecień-Dąbskiej.
  Z ciepłym uśmiechem
- Długo się zastanawiałam nad obrazem do sypialni i w końcu wybrałam zabawne misie. Tak sobie pomyślałam, że oboje z mężem będziemy się kiedyś starzeć i coraz bardziej je przypominać - śmieje się pani domu. - Ten obrazek to był mój znaczący wkład w projekt Marty - żartuje.

Kolejne pomysły Marty wprawiały mnie w panikę. Jednak zaciskałam zęby, czekając na efekt, którego nijak nie mogłam sobie wyobrazić. Na przykład jak będzie wyglądała łazienka wyłożona płytkami imitującymi szary kamień? Zobaczyłam je na ścianie i w krzyk: nie podobają mi się! Przecież tu miało być jasno! Marta na to: bądź spokojna, będzie pięknie. Miała rację.

Wystarczyły meble z rozbielonego drewna, lustro w różowej oprawie, zabawny obraz na ścianie, fajne oświetlenie i mamy łazienkę z marzeń. Albo toaleta: w pierwszej chwili już sam fakt, że Marta zaproponowała w niej tapetę, wzbudził moje wątpliwości. No bo jak to, przecież w toalecie kładzie się glazurę, a tu tapeta, w dodatku tak kolorowa i w jakieś robaczki! A dzisiaj wszyscy nam tej cudnej "motylej" toalety zazdroszczą - śmieje się Marzena.

Toaleta
Tapeta w kolorowe motyle początkowo budziła sprzeciw gospodyni. - Myślałam, że będzie przyprawiać o oczopląs, a tymczasem gdy pojawiły się białe sanitariaty, biała szafka, szalone owady się uspokoiły i zrobiło się pięknie - mówi pani domu. 
Łazienka
na ścianach i podłodze płytki imitujące kamień. W pojemnej zabudowie z wybielanego drewna znalazło się miejsce na pralkę. ze znajdującej się tu wcześniej wanny właściciele zrezygnowali, wstawiając w jej miejsce kabinę prysznicową. Dekoracją pomieszczenia jest zabawny obrazek (autorka Bea De), powielony w lustrze, którego różowe ramy wybrano specjalnie z myślą o nim.

Generalny remont dawał również okazję do przeróbek przestrzeni. Pojawiła się możliwość wyburzenia ściany dzielącej kuchnię i salon. - Oczywiście dziś kuchnia otwarta na salon nikogo nie szokuje, ale my do tej pory zawsze mieliśmy zamkniętą - mówi gospodyni.

- Bardzo długo rozważaliśmy za i przeciw. Kusiła fajna otwarta przestrzeń i możliwość komunikacji między tymi, co w kuchni, i tymi, co w salonie, odstraszała wizja uwolnienia kuchennych zapachów i widoków. Pytaliśmy o zdanie znajomych: jedni odradzali, inni zachwalali... W końcu to ja podjęłam męską decyzję i ściana poleciała. Czy jestem zadowolona? Ze wszystkiego! A najbardziej z tego, że każde z nas czuje się tu znakomicie. Jak w pastelowym azylu.