Wytrawna paleta kolorów, wyrafinowane ozdoby - styl paryski nie jest łatwy ani jednoznaczny. Jednak tych, którzy zdecydują się w jego duchu urządzić wnętrza, nagrodzi poczuciem unikatowości i szczególnej elegancji.

Za co kochamy styl Francuzów?

Paryż inspiruje od wieków. To niezwykłe miasto - kolebka mody - postrzegane jest także jako wylęgarnia trendów wnętrzarskich, i to nie od dziś, bo już w czasach ludwikowskich styl paryski znajdował w Europie liczne rzesze naśladowców.

Czym metoda Francuzów tak bardzo urzeka? Połączeniem elegancji z ekstrawagancką swobodą, które sprawia, że pełen dostojeństwa paryski salon nie wydaje się jednocześnie ściśnięty gorsetem konwenansu. I właśnie owo połączenie umiaru z ekstrawagancją jest w tym nurcie najtrudniejsze, wymaga najwięcej smaku i estetycznego taktu, ale to ono decyduje o jego uroku i niezwykłej wymowie.

fot. Annie Sloan

Jak urządzić wnętrze w stylu paryskim?

Trudno tu o jednoznaczne recepty, ponieważ jedną z kluczowych idei stylu paryskiego jest przełamywanie sztywnych schematów i konwencji. Każdy z nas może zinterpretować jego przesłanie nieco inaczej. Czy w efekcie tej osobistej interpretacji w naszym domu zagości nieuchwytny „duch Paryża”…? Oby tak się stało!

Wśród nielicznych podpowiedzi można znaleźć kilka przydatnych wskazówek. Styl ten nie lubi ostentacji, unika nadmiaru w każdej dziedzinie. Ilość zastępuje jakością - mniej elementów, za to bardziej wyszukane i zestawione z wyjątkową finezją.

Choć paryskie wnętrze nie stroni od dekoracyjności, jednak kryteria doboru ozdób są tu rygorystyczne. Przedmioty powinny być unikalne i subtelne w wyrazie.

Klasa wyposażenia musi być na tyle wysoka, by dotrzymać kroku nawet impresjonistycznym dziełom sztuki.

Gama barw nie jest ściśle określona - wnętrza mogą być jasne lub ciemne, skomponowane z kontrastów albo monochromatyczne - ale ich cechą wspólną jest wykwintność; pożądane są tony szlachetnie stłumione, przełamane, z lekka przygaszone. Po prostu wytrawne grand cru!

Styl paryżan to styl uskrzydlony. Nie dla niego ciemne wąskie korytarze i sufity podwieszane. Punktem wyjścia jest tu przestrzeń, najlepiej niemała. Wspaniała mieszczańska architektura, która w połowie XIX stulecia, za sprawą urbanisty barona Georgesa Haussmanna, nadała miastu dzisiejszy kształt, na zawsze już pozostała odnośnikiem dla paryskiej stylizacji. Wysokie wnętrza, dwu- lub czteroskrzydłowe drzwi, duże okna i portfenetry - oto baza, bez której trudno myśleć o sukcesie.

Oko można trochę oszukać, malując np. ściany farbą o ton ciemniejszą, niż sufit (co podwyższy optycznie pokój), zbyt niskim drzwiom dodając u góry dekoracyjne nadproża czy maskując za małe okna zmyślną oprawą zasłon, rolet i lambrekinów. Ale próby zaszczepienia pełnego rozmachu stylu paryskiego na gruncie wnętrz wielkopłytowego bloku, z sufitami na wysokości 2,50 m, mogą okazać się problematyczne.

fot. Covet House

Zabiegiem, który na dobre wprowadzi stolicę Francji pod nasz dach, będzie ułożenie parkietu w tzw. paryską jodełkę. Ten niezwykle elegancki i uniwersalny wzór doskonale współbrzmi z rozmaitymi wariantami stylizacji, a jeśli wybierzemy lekko postarzane drewno dębowe, podłoga pięknie się zestarzeje.

Ważną rolę w budowaniu atmosfery odgrywają też tekstylia - wysokogatunkowe tkaniny w oknach, z niezwykłą starannością tapicerowane sofy i fotele, poduszki i dywany. W stylowej sypialni dopuszczalna jest nawet wykładzina; jedynym warunkiem jest jej jednolitość i przygaszony odcień.

Wzory na materiałach pojawiają się okazjonalnie, ale uspokaja je zrównoważona kolorystyka. Podobne zasady dotyczą chętnie stosowanych tapet - ich desenie bywają wyszukane, jednak harmonijna gama barw trzyma je mocno w ryzach. Tu, jak w mistrzowskiej potrawie, liczą się idealne proporcje składników. Dla Francuzów takim ideałem jest połączenie komfortu i niezobowiązującej elegancji z duchem moderny, która potwierdza ich przynależność do nacji dyktującej trendy.

Siłą stylu paryskiego jest swoboda i nonszalancja w traktowaniu kanonu. Inspirowany pałacowym przepychem, lubi przekornie przeciwstawić mu detal z odległej wzorniczo rzeczywistości. Rozeta na ozdobionym sztukaterią suficie to świetne miejsce na szczyptę awangardy; nie wieszajmy pod nią kryształowego żyrandola. Niech zastąpi go lampa z innej bajki - minimalistyczna, vintage, unikatowo rzeźbiarska, a nawet industrialna.

Przed klasycystycznym kominkiem - elementem we wnętrzu nieodzownym - ustawmy metalową nowoczesną oprawę podłogową lub współczesne krzesła ze stali. Miksowanie starego z nowym, klasyki z awangardą to sztuka niełatwa, ale jeśli osiągniemy w niej biegłość, nasz dom wypełni nieuchwytny nimb paryskiego szyku.