Thermomix to sprzęt nie tylko do zadań specjalnych, ale narzędzie wykorzystywane nawet w najdroższych restauracjach. Czy jest wart swojej ceny? Jedna z naszych redaktorek miała okazję testować to urządzenie, zobaczcie jej recenzję.

Czy trzeba lubić gotowanie korzystając z Thermomixa?

Do urządzenia jakim jest Thermomix podchodziłam bardzo sceptycznie. Nie spotkałam bowiem ani jednej osoby niezadowolonej ze sprzętu. Odniosłam wręcz wrażenie, że grupa zwolenniczek Thermomixa to swego rodzaju "społeczność" emocjonująca się kolejnymi jego funkcjami i jedzeniem. No właśnie! Jak ja - osoba, która przypali wodę na herbatę mogę się ekscytować...gotowaniem? Najpierw zalogowałam się na platformę Cookidoo oznaczając dania, które potencjalnie mogłabym przygotować pod warunkiem, że kiedykolwiek w życiu zechcę odwiedzić kuchnię. Odebrałam sprzęt od kuriera i poszłam na konferencję. Żałuję, że nikt nie nagrał mojej reakcji, gdy po powrocie do domu czekały na mnie jeszcze ciepłe foccaccie, które przygotował mój mąż. Wtedy właśnie nastąpił przełom. Jadłam, jadłam, jadłam i nadal jadłam. Były wyśmienite, idealne i potwierdziły wiarygodność powiedzenia "przez żołądek do serca".

Co zyskałam dzięki Thermomixowi i czy warto go kupić?

Nieśmiałym krokiem rozpoczęłam "związek" z tym urządzeniem, które wciąż mnie zaskakiwało. Okłamałabym Was mówiąc, że korzystałam z niego codziennie, a moja rodzina popołudniu zasiadała do wielkiego stołu kosztując wyborne trzydaniowe posiłki. Mieliśmy wzloty i upadki, najczęściej wiązało się to z tym, że...zapominałam, że on jest. I czeka cały w gotowości by go użyć. Zaczęłam eksperymentować i przygotowywać dania. Szybko zorientowałam się, że moja kuchnia jest znacznie czystsza i spędzam w niej mniej czasu podczas przygotowywania obiadów. To zachęciło mnie do eksperymentowania - polubiłam czas w kuchni niejednokrotnie dzielony na wspólnym gotowaniu z najbliższymi.

Poczułam, że Thermomix stał się moim przyjacielem. Gdy podczas lepienia mielonych zabrakło bułki tartej - ścierałam to co miałam w domu. Gdy przyrządzałam lukier do pierniczków i zabrakło cukru pudru - Thermomix znów przyszedł z pomocą. Spełniał coraz więcej naszych potrzeb jak na przykład przygotowywanie soków. Jestem osobą, która prędzej kupi szklankę wyciskanego soku za 15 złotych naprzeciwko domu, niż wyciągnie wyciskarkę do cytrusów, bądź sokowirówkę. Dlaczego? BO TRZEBA MYĆ. Przyrządzając sok w Thermomixie zajmowało mi to naprawdę kilka minut, a mył się sam...Czy Wy też znacie ten patent, że po myciu wstępnym gdy wciśnie się "turbo" to naczynie myje nawet pokrywkę?

Minęły trzy miesiące użytkowania Thermomixa, a ja zauważyłam, że moja rodzina je zdrowiej niż dotychczas. Znacznie mniej marnujemy także jedzenia, które Thermomix przetwarza na kolejne dania. Z uśmiechem na twarzy obserwuję też poczynania kulinarne mojego męża, który powoli zaczął odkrywać swoją pasję, jaką stało się gotowanie.

Śmiejemy się, że gdybyśmy bardzo się postarali, Thermomix mógłby być jedynym sprzętem w naszej kuchni - najnowszy model nie tylko gotuje, ale także dusi i smaży! Dziś wiem, że to urządzenie jest absolutnie dla każdego - dla profesjonalistów i totalnych laików - a w jaki sposób wykorzystamy jego potencjał zależy już tylko od nas.